Autor Wątek: Wyklęci bandyci  (Przeczytany 3129 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Ernest69

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 1
Wyklęci bandyci
« dnia: Marzec 01, 2015, 19:13:24 pm »

Żołnierze przeklęci - pochwała zbrodni !!!

Janusz Bartkiewicz Data dodania: 2013-03-01 01:56
Dnia 3 lutego 2011 r., sejm III RP, przez aklamację (co jest niezmywalną hańbą SLD) uznał 1 marca za Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych, czyli bohaterów z czasów zbrojnej walki o Polskę wolną, demokratyczną i sprawiedliwą dla wszystkich. I mimo że znakomita większość z nich ma na rękach krew niewinnych ofiar, pomordowanych w bestialski sposób, Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych został objęty patronatem pana prezydenta B. Komorowskiego.
Zapewne prezydent RP, jak i całą klasa polityczna, dumny jest, że dla tych wiernych do końca obrońców Ojczyzny, idea, która im przyświecała, pozwalała bez wahania pruć bagnetami brzuchy ciężarnych kobiet, Żydów, Słowaków i Białorusinów. Rozwalać strzałem w głowę, lub wieszać na latarniach. Strzelać do nieuzbrojonych pracowników oświaty, listonoszy, pracowników banków, gminnych kółek samopomocy no i do rolników, którzy ziemie z reformy rolnej przyjęli. Mogli to czynić ku chwale III Rzeczypospolitej Polski, bo mordowali przecież tylko komunistów, lub tych, których za takich uznali, a także obcych, którzy przecież zawsze Polsce szkodzili. Zaiste, możemy być z nich bardzo dumni !!!
A oto przykłady chwały ich oręża:
- Patriotyczny rajd Oddziału Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego pod dowództwem kapitana Romualda Rajsa, ps. Bury, utworzonego we wrześniu 1945 roku na bazie drugiego szwadronu rozwiązanej V Brygady Wileńskiej, dowodzonej przez majora Zygmunta Szendzielarza ps. Łupaszka:
- 29.01.1946 r. we wsi Zaleszany pozbawiano życia, przez zastrzelenie i spalenie żywcem, 16 osób oraz usiłowano zabić pozostałych mieszkańców poprzez zamknięcie ich w jednym domu, który został podpalony, - 29.01.1946 r. wieś Wólka Wygonowska zastrzelono 2 osób,
- 31 stycznia 1946 roku w pobliżu miejscowości Puchały Stare bestialsko zamordowano trzydziestu białoruskich furmanów wynajętych przez polskich patriotów jako konne podwody,
- 2 lutego 1946 r. we wsi Zanie zastrzelono a także spalono żywcem 24 osób,
- 2 lutego 1946 r. we wsi Szpaki zastrzelono lub spalono żywcem 7 osób, Rajd ten został wyjątkowo oceniony przez IPN w oficjalnym komunikacie pod nazwą „Informacja o ustaleniach końcowych śledztwa S 28/02/Zi w sprawie pozbawienia życia 79 osób – mieszkańców powiatu Bielsk Podlaski, w tym 30 osób tzw. furmanów w lesie koło Puchał Starych, dokonanych w okresie od dnia 29 stycznia 1946 r. do dnia 2 lutego 1946 r.”)
Sprawcy tych mordów to dzisiejsi Żołnierze Wyklęci – bohaterowie III RP !
- 6 czerwca 1945 r. do wsi Wierzchowiny wkroczyły oddziały NSZ ze zgrupowania mjr „Szarego” i wymordowały około 200 osób. Decyzja o akcji zapadłą na odprawie dowódców PAS w dniu 28 maja 1945 r., w której wzięli udział szef PAS KG NZW kpt. Jan Morawiec „Henryk”, szef okręgowego PAS kpt. Zygmunt Wolanin „Zenon”. Powodem zbrodni były jak zwykle bardzo patriotyczne odczucia bojowników o Prawdziwą, Wolna i Demokratyczną Polskę, bo Wierzchowiny były wsią o sympatiach lewicowych, a część mieszkańców należała przed wojną do KPZU. Ponadto w czasie okupacji niemieckiej wspierała sowiecką i alowską partyzantkę, a potem zaangażowała się w działalność PPR, niektórzy służyli w MO czy UB. I dlatego wymordowano 200 mieszkańców wsi, wśród których 152 kobiet i dzieci w różnym wieku. Sprawcy tych mordów to dzisiejsi Żołnierze Wyklęci – bohaterowie III RP !
- Józef Kuraś „Ogień” - W okresie od kwietnia 1945 do lutego 1947 jego bojownicy o wolna i demokratyczną Polskę zabili 430 osób, w tym: 76 funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, 70 funkcjonariuszy MO, 45 żołnierzy KBW i WP, 28 członków PPR, 27 żołnierzy radzieckich, 53 Żydów, 131 innych cywilnych osób. Kilka zapisków z osobistego notatnika „Ognia” :
- 28 sierpnia 1945 r. zastrzelenie 4 Żydów w Maniowach
- 24 października zastrzelenie B. w Zakopanem za kradzież pieniędzy zabranych na poczcie
- 18 grudnia zastrzelenie handlarza złotem z Warszawy
- 2 lutego 1946 Jana Lacha, członka PPR zastrzelono w Kluszkowcach
- 10 marca wydał rozkaz zabicia mgr Misiaka, pracownika Urzędu Miejskiego w Rabce. Został zastrzelony we własnym mieszkaniu.
- 29 grudnia zastrzelono w Luboniu Wielkim człowieka, który był na wczasach - 3 maja ograbiono i zastrzelono koło Krościenka 12 osób obojga płci narodowości żydowskiej. Inne bohaterskie czyny partyzanta „Ognia” :
- Dnia 6 czerwca banda ograbiła w Obidowej dyplomatów angielskich wracających z Zakopanego do Warszawy.
- 23 lipca – „Doniesiono o harcerzu z Ochotnicy. Drużyna szybko-wykonawcza. Powiesili, zerwał się, jeszcze raz” (cytat z notatnika „Ognia”),
- 4 grudnia – „Kontrybucja. Haburowa Katarzyna 500.000 most. Giżycka Maria 500.000 1.XII. zlikwidowano, Łapsze Niżne 150.000. Niedzica 100.000 24.XI. zlikwidowano, Kamin…150.000 24.XI” - ( cytaty z notatnika „Ognia”),
 - powieszenie w Ostrowsku 10 XII 1945 r. na słupie telegraficznym ciężarnej Katarzyny Kościelnej, zd. Remiasz za to, że wobec sąsiadki nazwała „Ognia” bandytą, -  zgwałcenie Czubiakowej, wezwanej z Waksmundu, matki dwojga dzieci. Odprowadzający „ogniowiec” również ją zgwałcił, po czym zastrzelił.    Sprawcy tych mordów to dzisiejsi Żołnierze Wyklęci – bohaterowie III RP !
A oto kilka tylko przykładów bandyckich napadów rabunkowych w latach pięćdziesiątych:
- 21.09.1951 napad na pasażerów autobusu PKS na przystanku we wsi Wiszowate dokonanych przez trzech bandziorów z grupy Hieronima Mioduszewskiego ps. ,,Deska" weszło do autobusu PKS - zabrali pieniądze konduktorowi i postrzelili jedną z pasażerek
- 15.12.1951 czterech bandziorów z tej samej dokonali napadu rabunkowego na autobus PKS we wsi Łubiany gm. Grabowo, którym przypadkowo podróżowali także funkcjonariusze MO. Doszło do strzelaniny w której jeden bandyta został zabity, a drugi został ranny. Raniona została także jedna z pasażerek.
- 07.11.1953 r. napad rabunkowy w okolicach wsi Rogienice gm. Mały Płock pow. Kolno na autobus PKS relacji Kolno – Łomża, w którym pracownicy NBP przewozili znaczna ilość pieniędzy. Napadu dokonała banda (6 osób) Mariana Borysa ps. ,,Czarny" . W strzelaninie pomiędzy banda a eskortą MO i UB zabitych zostało 6 osób, w tym 1 funkcjonariusz MO, 1 funkcjonariusz UB, 4 pasażerów. Ponadto 8 pasażerów zostało ciężko rannych. Sprawcy tych napadów, zabójcy niewinnych ludzi, to dzisiejsi Żołnierze Wyklęci – bohaterowie III RP !
Można jeszcze długo pisać i przytaczać dziesiątki przemilczanych dziś faktów dot. potwornych zbrodni na niewinnych ludziach, którzy chcieli tylko normalnie pracować i żyć. Chcieli po prostu być szczęśliwymi. Nie mogli, bo okrutnie zginęli z rąk takich np. bohaterów jak: „Bruzda”, „Marchewka”, „Zega”, „Jastrząb”, „Żelazny”, „Salwa”, „Żefek”, „Rola”, etc. etc.
Wszyscy oni, to dzisiejsi bohaterowie, Żołnierze Wyklęci.

Czytaj wiecej:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/zolnierze_przekleci_pochwala_zbrodni_262109.html

Bohaterowie i zdrajcy. Wyklęci, przeklęci i zapomniani ...

Janusz Bartkiewicz Data dodania: 2013-03-01 15:44
Legenda o żołnierzach wyklętych jest niezamierzoną pożywka dla różnych nacjonalistycznych grup i grupek. Dla zwykłych szumowin z bruzdami na mózgu. Dziś jeszcze krzyczą. Jutro, tak jak Wykleci zaczną wymierzać swoją sprawiedliwość. Nie mająca żadnego odniesienia w cywilizowanym świecie jawna afirmacja zbrodni. Tak można w jednym zdaniu zamknąć sens uchwalenia Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych, której przyjęcie zainicjował w 2010 r. prezydent Lech Kaczyński. Ustawa została przyjęta również głosami SLD, co jest na honorze tej partii niezmywalną plamę, albowiem ustawa jest obrazą tych wszystkich cywilnych obywateli Polski, którzy przez tzw. antykomunistyczne podziemie, po 1944 r., zostali brutalnie zamordowani, chociaż ich wina polegała tylko na tym, że chcieli normalnie żyć, uczyć się, pracować, wypoczywać, wychowywać dzieci i kochać.
Apologeci Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych dowodzą pokrętnie, że po 1944 r. Polska nie posiadała własnej państwowości i znajdowała się pod krwawą okupacją ZSRR, trwającą od 1944 do 1989 roku. Nawet dla premiera Tuska II wojna światowa zakończyła się w tymże właśnie roku. Wyrazem tego kłamliwego przekonania jest treść preambuły w brzmieniu:
W hołdzie „Żołnierzom Wyklętym” — bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu (...)”.
Już sam tekst preambuły, każdego potrafiącego myśleć logicznie, trzeźwo i bez nienawiści zmusić powinien do postawienia podstawowego pytania: - kogo można lub należy uznać za bohatera, w świetle obowiązujących kanonów moralnych i prawnych przyjętych i obowiązujących w cywilizowanych społeczeństwach całego świata?
 W powszechnie przyjętej definicji „bohatera” - jako osoby fizycznej - chodzi o kogoś, kto odznaczył się niezwykłymi czynami, męstwem i ofiarnością dla innych ludzi. Ale zawsze uznanie kogoś za bohatera będzie zależało od tego, kto owych czynów dokonał i na rzecz jakich ludzi, lub społeczeństw, to uczynił. I tak dla Niemców z czasów II wojny światowej, bohaterami byli żołnierze, którzy poszli podbijać inne narody w imię oszalałej idei wielkiej III Rzeszy i niemieckiej rasy panów. Podbijając narody Europy, a zwłaszcza Polskę i Związek Radziecki, niemieccy żołnierze – uznawani przez swoich za bohaterów – dokonywali tysięcy egzekucji na cywilnych mieszkańcach podbitych krajów. Przez wiele lat stanowiło to dla Niemców wielką traumę, przykrywaną fałszywą z gruntu tezą o „rycerskich żołnierzach Wermachtu”, którzy w odróżnieniu od SS i SA nie dopuszczali się żadnych zbrodni. I dopiero w ostatnich latach ta fałszywa i zakłamana legenda zostaje powoli, wśród samych Niemców, weryfikowana i odkłamywana, np. w postaci słynnej już wystawy fotograficznej „Zbrodnie Wermachtu”. Niemcy starają się uszanować prawdę historyczną. A my?

Czy jakikolwiek prawy Polak uzna żołnierzy Wermachtu za bohaterów godnych szacunku? Wątpię, chociaż dopuszczam, że wśród polskich nacjonalistów i tacy mogą się znaleźć i prawdopodobnie się znajdują. Wszak niemieccy żołnierze od 22 czerwca 1941 r. zabijali wrednych sowieckich podludzi i tym samym zmyli z siebie krew wszystkich innych wcześniejszych i późniejszych niewinnych ofiar.
Zapewne dla ukraińskich nacjonalistów niewątpliwymi bohaterami są rezuni spod znaku UPA i OUN, którzy w latach 1943 – 1947 dokonali okrutnego, wręcz bestialskiego mordu około 200 tysięcy Polaków zamieszkujących tzw. Kresy Wschodnie i wschodnią Małopolskę. Rezuni ci też walczyli pod swoją narodową flagą, dążąc do ustanowienia własnego państwa, wolnego od znienawidzonych obcych, czyli Lachów, Słowaków, Żydów, Cyganów i innych. Ale czy te szlachetne - w mniemaniu Ukraińców – cele usprawiedliwiają niesamowicie okrutne mordy, jakich dopuszczali się na Polakach wyrzynając w pień całe wioski i miasteczka, mordując Polaków w specjalnie perfidny sposób, paląc ich żywcem lub żywcem zakopując w ziemi, rozpruwając brzuchy ciężarnym kobietom, lub roztrzaskując głowy niemowlętom i małym dzieciom? Czy zdrowy na umyśle Polak uzna czyny takie za bohaterskie – czynione przecież w myśl wyższych i jakże szlachetnych celów? Ktoś taki nie zasługuje nawet, aby prawy człowiek podał mu rękę.
A teraz przełóżmy to na nasze polskie „antykomunistyczne podziemie”, które podjęło zbrojną walkę o „prawo do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego”. Przypomnę, że po konferencjach jałtańskiej i tej w Poczdamie, Polska przez swoich zachodnich sojuszników, w imię ich własnych istotnych celów i interesów, została oddana w pacht Stalinowi, a więc jakakolwiek dalsza walka i oczekiwanie na „bombę atomową” nie miała sensu. Jednakże jestem w stanie zrozumieć tych, którzy podjęli walkę zbrojną przeciwko – w ich mniemaniu – sowieckiemu okupantowi. Rozumiem to i szanuję, bo zdaję sobie sprawę, że w okresie okropnego powojennego zamętu nie wszyscy musieli sobie rzeczywisty stan kraju uświadamiać, a kierując się własnymi przekonaniami politycznymi, z istniejącą rzeczywistością nie mogli się pogodzić. I jako ci niepokorni, podejmowali walkę zbrojną z siłami nowego okupanta, jakim jawiła im się Armia Czerwona i współdziałające z nią jednostki Wojska Polskiego. Ale nie z ludnością cywilną. Wszak przecież w równie (wydawałoby się) beznadziejnej sytuacji, w okresie okupacji niemieckiej, polscy partyzanci spod różnych znaków, walczyli zbrojnie z okupantem niemieckim. I chyba nikt dziś nie powie o nich inaczej, jak bohaterowie, którzy walczyli i ginęli w imię wolnej Ojczyzny. Ale czy ktoś może wskazać mi akcje polskich partyzantów, skierowane bezpośrednio na cywilną ludność niemiecką, która przecież w okresie okupacji polskie terytoria licznie zasiedlała? Polscy partyzanci z okresu II wojny światowej prowadzili walkę z siłami zbrojnymi okupanta, zabijali konfidentów i urzędników władz okupacyjnych, ale nigdy nie podejmowali terrorystycznych zamachów i akcji skierowanych przeciwko niemieckiej ludności cywilnej. Nigdy (!!!) ale nie w Polsce w latach 1944 – 1953, kiedy to tak zwane „antykomunistyczne podziemie” dokonywało zwykłych bandyckich napadów rabunkowych w celu zdobycia pieniędzy, kosztowności, ale także dóbr codziennego użytku (radio, maszynę do szycia itp.), co dzisiaj nazywane zostało kontrybucją na potrzeby prowadzenia niepodległościowej walki zbrojnej. W Polsce, po zakończeniu wszelkich działań frontowych, różnego rodzaju bandy rabunkowe, zwące się „polskim wojskiem podziemnym” dopuszczały się również niesamowicie okrutnych zbrodni skierowanych przeciwko ludności cywilnej. Pisałem o tym m.in. w tekście pt.
 „Żołnierze przeklęci - pochwała zbrodni !!!
(http://www.wiadomosci24.pl/artykul/zolnierze_przekleci_pochwala_zbrodni_262109.html)
Jeżeli ci, którzy dokonywali okrutnych mordów osób cywilnych, mają być dziś uznawani za bohaterów, to jak mamy nazywać tych, którzy walkę zbrojną po 1945 roku porzucili. Kontratypem dla bohaterów są nikczemni tchórze i zdrajcy. Czy zatem za takich mamy uznać tych, którzy wypełniając ostatni rozkaz Dowódcy Polskich Sił Zbrojnych w Kraju, gen. bryg. Leopolda Okulickiego ps. Niedźwiadek z 19 stycznia 1945 r. o rozwiązaniu Armii Krajowej, broń złożyli i przystąpili do odbudowy kraju z nadzieją, że spełnią się obietnice o odbudowie Polski wolnej, demokratycznej i sprawiedliwej?
W rozkazie tym skierowanym do żołnierzy AK gen. Okulicki pisał: „Daję Wam ostatni rozkaz. Dalszą swą pracę i działalność prowadźcie w duchu odzyskania pełnej niepodległości Państwa i ochrony ludności polskiej przed zagładą. Starajcie się być przewodnikami Narodu i realizatorami niepodległego Państwa Polskiego. W tym działaniu każdy z Was musi być dla siebie dowódcą. W przekonaniu, że rozkaz ten spełnicie, że zostaniecie na zawsze wierni tylko Polsce oraz by Wam ułatwić dalszą pracę - z upoważnienia Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zwalniam Was z przysięgi i rozwiązuję szeregi AK.”
Drugi rozkaz wydany również w dniu 19 stycznia 1945 r. miał charakter tajny i skierowany do komendantów obszarów, okręgów i podokręgów AK. Gen. Okulicki nakazywał w nim: "W zmienionych warunkach nowej okupacji działalność naszą nastawić musimy na odbudowę niepodległości i ochronę ludności przed zagładą. W tym celu i w tym duchu wykorzystać musimy wszystkie możliwości działania legalnego, starając się opanować wszystkie dziedziny życia Tymczasowego Rządu Lubelskiego [...] AK zostaje rozwiązana. (...)”. Wykorzystać wszystkie możliwości działania legalnego, starając się opanować wszystkie dziedziny życia Tymczasowego Rządu Lubelskiego !!! oto zadanie dla polskich patriotów z AK wyznaczone przez ich dowódcę.
W latach 1945 – 1947 ujawniło się ok. 120 tys. żołnierzy podziemia. Faktem jest, że zdominowany przez pro stalinowską PPR rząd lubelski, z żołnierzami tymi postąpił w sposób haniebny, poddając ich represjom (aczkolwiek nie wszystkich), skazując na śmierć lub długoletnie więzienia. Zostali oni po objęciu władzy przez Władysława Gomułkę zwolnieni z więzień, rehabilitowani i przywróceni do stanowisk pełnionych wcześniej (w tym wojsku, urzędach, milicji itp.). Ale ci represjonowani ze względów politycznych żołnierze AK, w więzieniach i kaźniach nie znaleźli się dlatego, że po rozwiązaniu walczyli z bronią w ręku. Nie, oni wypełniając rozkaz gen. Okulickiego podjęli trud odbudowy kraju z ruin i dlatego to nie oni są żołnierzami wyklętymi? A jeżeli nie są, to kim są w istocie, w świetle tej ustawy? Zdrajcami?
Polityka zakłamywania prawdy historycznej, tworzenia mitów i legend na potrzeby bieżącej walki politycznej, doprowadziła do tego, że hardo podnoszą głowy różnego rodzaju pogrobowcy nacjonalistów i faszystów, dla których „dobry komunista, to martwy komunista”. Rzecz w tym, że dla nich ”komunistą” jest każdy, kto wyznaje inne poglądy niż oni, że jest innego wyznania lub narodowości, że ma inną orientację seksualną. I dlatego dziś skacząc jak małpy, w małpich maskach, lub idąc zwartą grupą z pochodniami, krzyczą „precz z komuną i raz sierpem, raz młotem, czerwona hołotę”. Dla nich komuną są siły wyrosłe z „Solidarności”, ludzie opozycji demokratycznej z czasów PRL, a więc wszyscy ci, którzy w różny sposób z PRL walczyli, jednakże za broń nie chwytając. Dla nich, to zdrajcy, sługusy Moskwy. I wychowani na legendzie czczonych i hołubionych w III RP Żołnierzy Wyklętych, mogą w niedalekiej przyszłości za broń chwycić i w skrytobójczych mordach wymierzać, tak jak ci Wyklęci, swoją własną sprawiedliwość. Na razie jeszcze tylko krzyczą. Na razie.

Czytaj wiecej:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/bohaterowie_i_zdrajcy_wykleci_przekleci_i_zapomniani_262155.html


barbarus

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 3
    • winny
Odp: Wyklęci bandyci
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 01, 2017, 14:19:24 pm »
Bardzo dobry tekst, racjonalne argumenty ale przemówi tylko do trzeźwo myślących.