Autor Wątek: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?  (Przeczytany 23897 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Tech

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 842
  • Płeć: Mężczyzna
    • wierni-ojczyznie.pl
Na pewno brakuje możliwości przy organizowaniu referendów, jak w Szwajcarii, aby rola "reprezentantów" nie była tak często jak teraz nadużywana. Po za tym są poważne symptomy zagrożenia demokracji w Polsce:

Cytuj
Co z tą demokracją?
W Polsce widać coraz więcej symptomów kryzysu demokratycznego ustroju. Czy silna pozycja jednostki, wolność słowa i otwarta debata stają się mirażem?

Ustrój demokratyczny na tle innych reżimów państwowych cechuje się bardzo mocną pozycją jednostki w państwie. Pozycję tę budują m.in. przyjęte rozwiązania prawne, gwarantujące jej możliwość swobodnej działalności publicznej, wyrażania swoich poglądów, brania rzeczywistego udziału w wybieraniu władz i rozliczaniu ich z błędów oraz budujące jej silną pozycję w kontaktach z państwem. Jednym z podstawowych gwarancji, jakie mają obywatele demokratycznego państwa w tym zakresie, jest prawo do rzetelnej obrony przed sądem.

Przez polskie władze została ona złamana przy okazji sprawy podsłuchiwania przez ABW rozmów dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego z jego adwokatem, Romanem Giertychem. Studentom na wydziałach prawa już na pierwszych latach tłoczy się do głów, że rozmowy oskarżonego z adwokatem są otoczone szczególną ochroną. Tymczasem tego poglądu nie podzieliła ani Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która nagrywała te rozmowy a potem przekazała je wiceszefowi ABW do prywatnych celów, ani prokuratorzy Andrzej Michałowski i Joanna Mamaj, którzy prowadząc sprawę Sumlińskiego pozwolili na takie patologie. Jak przypomina Wojciech Sumliński w rozmowie z portalem Fronda.pl, po informacji o podsłuchiwaniu rozmów jego z adwokatem oraz dziennikarzy korzystających z jego telefonu wybuchła afera. - Roman Giertych i Bogdan Rymanowski wysłali do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prokuratorów Michałowskiego i Mamaj oraz pana Jacka Mąkę z ABW – mówi Sumliński. Zaznacza, że sprawa trafiła do Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu, a otrzymał ją prok. Grzegorz Mazurkiewicz. On natomiast w podsłuchach niczego dziwnego się nie dopatrzył i odmówił wszczęcia sprawy. Pokrzywdzeni dziennikarze złożyli więc zażalenie do sądu rejonowego w Warszawie. - Sąd porównał działania prokuratury do czasów sowieckich, uznał, że to skandal, naruszenie mojego prawa do obrony. Sędzia dodał, że przestępstwo w tym przypadku nie ulega żadnej wątpliwości. Skalę tego przestępstwa miała jednak ocenić prokuratura, ponieważ ona jest od ścigania przestępstw. Sędzia nakazał jej więc wszczęcie sprawy i przesłuchanie świadków – mówi Sumliński. Co dziwne, spawa trafiła do tej samej prokuratury w Poznaniu, a następnie znów do prokuratora Mazurkiewicza. A ten po ponad półrocznej bezczynności po raz kolejny umorzył ją, nie dopatrując się niczego złego w całej sprawie. - Sąd stwierdził, że przestępstwo było, a prokurator uznał, że jest inaczej. Podważył w ten sposób orzeczenie sądu, uznał, że jest ono nieistotne – mówi Wojciech Sumliński portalowi Fronda.pl.

Sprawa podsłuchiwania Sumlińskiego, Giertycha, Gmyza i Rymanowskiego oraz reakcja na nią jest groźnym symptomem. Nie dość, że uderza w podstawowe w demokracji prawo do rzetelnej obrony, to dodatkowo pokazuje, że prokurator lekceważy orzeczenie sądu. Uznał on, że orzeczenie sędziego jest nieważne, że można je łamać, że to prokurator jest w stanie lepiej ocenić, czy coś jest przestępstwem, czy nie. Tymczasem w ustroju demokratycznym to sądy są od oceniania, a prokuratura od ścigania przestępstw. Śledczy – jak miał stwierdzić sąd – zachowali się w tej sprawie w sposób typowy dla państw autorytarnych, w których bardzo często prokuratorzy mają władzę nas sędziami.

Wiedzieć, co robi obywatel

W ostatnich latach w Polsce widać również typowe dla państw niedemokratycznych rozbudowywanie służb specjalnych. Jak pisała „Gazeta Wyborcza”, w 2009 roku polskie służby wystosowały do operatorów telefonii komórkowych ponad milion wniosków o dostęp do bilingów i stenogramów rozmów telefonicznych. Polacy są najbardziej kontrolowanym społeczeństwem przez służby swojego kraju w całej Europie. Wynika to m.in. z obowiązującego w kraju prawa, które nie nakłada na służby żadnych ograniczeń związanych z dostępem do danych operatorów telefonii komórkowych, którzy mają obowiązek monitorować i przechowywać treść każdej rozmowy i smsa. Mechanizmy korzystania z tych danych przez służby w Polsce są wyjęte spod jakiejkolwiek kontroli. A możliwości podsłuchiwania za rządów Platformy Obywatelskiej jeszcze się zwiększają, m.in. dzięki zmianom w Żandarmerii Wojskowej. MON kierowane przez Bogdana Klicha chce zwiększyć liczbę przypadków, w których „ŻW” będzie mogła zakładać podsłuchy. Obecnie może to robić w przypadku zabójstw żołnierzy, zamachu na wojsko, nielegalnego handlu bronią czy porwania samolotu. Resort Klicha chce powiększyć to spektrum, dodając korupcję, celową niegospodarność, działania hakerów, znęcanie się nad żołnierzami, zmuszanie do prostytucji, podrabianie pieniędzy czy handel organami ludzkimi, o ile w jakikolwiek sposób dotyczą wojska. Na podsłuchy potrzebna byłaby zgoda sądu wojskowego. Co więcej, Żandarmeria miałaby również otrzymać dostęp do tajemnicy bankowej i PiT-u żołnierzy. - Jestem zbulwersowany. To skandal. MON po cichu chce stworzyć nową służbę specjalną. Tego projektu z nikim nie konsultowano, stwierdzając, że ma "ograniczony zasięg oddziaływania". A co to, wojskowi nie mają praw człowieka? – mówił gazecie „Metro” Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W Polsce istnieje osiem służb, które mogą inwigilować obywateli, ale – jak informują media – z wnioskami o takie pozwolenie wciąż występują nowe instytucje, m.in. Straż Ochrony Kolei.

Rozbudowywanie służb podsłuchujących obywateli może zagrażać demokracji. Szczególnie, gdy brakuje ich efektywnej kontroli. A tak może być właśnie z Żandarmerią Wojskową, która podlega wojskowym sądom. Ich kontrolowanie przez opinię publiczną jest mocno ograniczone. Zupełnie fikcyjna jest natomiast kontrola innej, bardzo potężnej służby - wywiadu skarbowego. Irena Lipowicz, Rzecznik Praw Obywatelskich, alarmowała w październiku, że prawo nie nakłada skutecznych mechanizmów kontrolowania pracy funkcjonariuszy tej służby. Podlega ona bowiem pod komisję finansów publicznych, której członkowie nie posiadają dostępu do materiałów niejawnych. Nie mogą więc w sposób skuteczny kontrolować działalności instytucji zajmującej się m.in. podsłuchiwaniem, podglądaniem zeznań podatkowych, czy kont bankowych i inwestycyjnych. - Brak parlamentarnej kontroli jest ogromnym błędem, który może rodzić poważne nadużycia w służbie i stanowić lukę w naszej demokracji – napisała Irena Lipowicz do przewodniczącego sejmowej komisji spraw wewnętrznych i administracji, Marka Biernackiego. Poseł PO zapowiadał zmiany w prawie, umożliwiające kontrolowanie wywiadu skarbowego. Jednak obecnie nie istnieje efektywny system kontrolowania pracy jednej ze służb specjalnych.

Co więcej, jak pisał „Dziennik. Gazeta Prawna”, projekt ustawy nowelizującej przepisy dotyczące służb specjalnych, zakłada zwiększenie kompetencji służb, w tym wywiadu skarbowego. Zapisy miały dotyczyć zwiększenia kontroli sądów nad służbami oraz wprowadzać obowiązek informowania opinii publicznej o liczbie podsłuchów. Jednak dają im również m.in. nową możliwość – wykorzystywanie informacji z podsłuchów telefonicznych w innych „postępowaniach kontrolnych”. - W przypadku uzyskania dowodów pozwalających na wszczęcie postępowania karnego lub mających znaczenie dla toczącego się postępowania karnego, organ, który wnioskował o wszczęcie kontroli operacyjnej, przekazuje właściwemu prokuratorowi wszystkie materiały zgromadzone podczas stosowania kontroli operacyjnej, w razie potrzeby z wnioskiem o wszczęcie postępowania karnego - głosi Artykuł 14 pkt. 15 ustawy. - Czyli działać to będzie tak: gdy skarbówka będzie podsłuchiwała biznesmena podejrzanego o zawyżanie kosztów swojej działalności i przy okazji towarzyskiej rozmowy telefonicznej powie on coś o swoim konkurencie, który ukrywa majątek na Cyprze, służby będą mogły wykorzystać tę informację. I nie będą nawet musiały prosić o pozwolenie sądu na założenie podsłuchu - pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.

Projekt ustawy zawiera również inne budzące kontrowersje zapisy. Artykuł 14 daje możliwość zakładania podsłuchów bez zgody sądu, jeśli oczekiwanie na taką zgodę może spowodować utratę ważnych dowodów. Służby muszą jednak natychmiast zgłosić do sądu taki fakt i uzyskać zgodę na podsłuch. Obecnie taka procedura jest również zgodna z prawem. Jednak nowelizacja otwiera drogę do przechowywania materiałów z niezatwierdzonych przez sąd podsłuchów. Artykuł 14 pkt 1 ust. 4.  głosi: „Sąd okręgowy może zezwolić, na pisemny wniosek organu, który zarządził kontrolę operacyjną, złożony po uzyskaniu pisemnej zgody właściwego prokuratora, na odstąpienie od zniszczenia materiałów, o których mowa w ust. 3, jeżeli stanowią one lub mogą stanowić dowód wskazujący na zamiar popełnienia przestępstwa dla wykrycia, którego na podstawie przepisów ustawowych może być prowadzona kontrola operacyjna lub czynności operacyjnorozpoznawcze”. - Zmiany do ustawy o kontroli skarbowej zaproponowane przez rząd budzą wątpliwości – mówił „DGP” prof. Jan Widacki z koła poselskiego SD. Jego zdaniem cała sprawa wygląda tak, jakby ze służb fiskusa próbowano zbudować coś na wzór amerykańskiej Secret Service.

„Zbyt elastycznie”

Zastrzeżenia dotyczące projektu ws. służb specjalnych ma również Krajowa Rada Sądownictwa. Jak wynika z opinii jej szefa Stanisława Dąbrowskiego, ustawa nakłada elastyczność w stosowaniu czynności  operacyjno-rozpoznawczych. - Artykuł (10 ustawy - red.) reguluje, w jakich okolicznościach mogą być prowadzone czynności operacyjno-rozpoznawcze. Krajowa Rada Sądownictwa wyraża zaniepokojenie faktem, że zawarty w tym przepisie katalog okoliczności, w jakich mogą być prowadzone czynności operacyjno-rozpoznawcze, nie ma charakteru zamkniętego. (...) Powyższy przepis uprawniałby służby państwowe do podejmowania czynności operacyjno-rozpoznawczych bez żadnych ograniczeń. Taki rodzaj autonomii w kwestii dotyczącej różnych sposobów wkraczania władzy w prywatność jednostki, w zakresie jej konstytucyjnie unormowanych praw związanych ze sferą prywatności jest zdaniem Krajowej Rady Sądownictwa sprzeczny z art. 31 ust. 3 Konstytucji - napisał sędzia Dąbrowski. Wspomniany artykuł konstytucji głosi: „Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw”.

W dalszych swoich uwagach szef KRS pisze, że sposób konstrukcji ustawy pozwala na stosowanie czynności operacyjno-rozpoznawczych właściwie przy okazji każdego przestępstwa. - Wprowadzając nowe formy związane z czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi, są to: pozorowana działalność przestępcza oraz tajna lustracja pomieszczeń i środków transportu, które nie zostały zdefiniowane w projektowanej ustawie. Krajowa Rada Sądownictwa, mając na uwadze dalsze przepisy projektu, domniemywa, że są to postaci czynności operacyjno-rozpoznawczych oparte na konstrukcji znaczeniowej istniejącej już czynności operacyjno-rozpoznawczej - tzw. zakupu kontrolowanego, z tą różnicą, że została ona rozszerzona o możliwość prowadzenia działań wyczerpujących znamiona czynu zabronionego pod groźną kary z wyłączeniem odpowiedzialności karnej. Mając na uwadze fakt, że omawiana konstrukcja operuje pojęciem skrajnie nieostrym i obejmującym swym znaczeniem każde zachowanie naruszające przepisy kodeksu karnego lub przepisy karne innych ustaw, Krajowa Rada Sądownictwa nie widzi potrzeby (zwłaszcza w świetle proponowanego szerokiego katalogu metod i form prowadzenia czynności operacyjno-rozpoznawczych) tak znacznego rozszerzenia uprawnień służb państwowych. Zgodność proponowanych rozwiązań ustawowych z unormowaniem art. 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej budzi wątpliwości z uwagi na nieproporcjonalność środków jakie mają zostać powierzone służbom - czytamy w opinii dołączonej do projektu ustawy.

Zmiany w prawie dotyczącym służb specjalnych oraz praktyka stosowania podsłuchów pokazują, że w ostatnich latach w Polsce dochodzi do rozbudowania służb specjalnych oraz aparatu inwigilacji obywateli.

Fikcyjna kontrola

Polski rząd wraz z rozbudową aparatu inwigilacji ogranicza możliwość kontrolowania i rozliczania władz przez opinię publiczną. Służyć mają temu m.in. zmiany w nowelizacji ustawy o ochronie informacji niejawnych oraz o zmianie niektórych ustaw. Artykuł 6 ust. 1 ustawy o ochronie informacji niejawnych mówi, że „klauzulę tajności nadaje osoba, która jest uprawniona do podpisania dokumentu lub oznaczenia innego niż dokument materiału”. Jak mówił portalowi Fronda.pl profesor Antoni Kamiński, wprowadzone w październiku przepisy (zaczną obowiązywać w styczniu) „rozszerzają uprawnienia urzędników do decydowania o klauzuli tajności informacji”. - To urzędnik będzie decydował o tym, kiedy informacja ma się stać jawna – mówił profesor Kamiński. Uchwalone przepisy z jednej strony mogą doprowadzić do wzrostu zagrożenia korupcyjnego w Polsce, a z drugiej osłabiają możliwości kontroli tego, co dzieje się w urzędach. Bowiem będą mogły one utajniać dokumenty, a zgodnie z ustawą przegląd tego, co zostało utajone, ma się odbywać zaledwie raz na pięć lat. Przez te pięć lat wszelkie zmiany w klauzuli tajności materiału muszą być uzgadniane z osobą, która tę klauzulę nadała. Skutki przyjęcia takich rozwiązań w sposób oczywisty mogą uniemożliwić mediom kontrolowanie władzy i urzędów.

Zmiany wprowadzone za rządów PO w prokuratorze uniemożliwiają kontrolowanie również ich pracy. Reforma organów ścigania oddaje bowiem kontrolę śledczych tylko i wyłącznie premierowi. To szef rządu jako jedyna osoba w państwie otrzymuje sprawozdanie roczne z pracy Prokuratury Generalnej. To również premier decyduje, czy przyjąć sprawozdanie czy też wyjść z inicjatywą odwołania szefa prokuratorów. Ten mechanizm rozliczania i nadzorowania śledczych skutecznie uniemożliwia opinii publicznej kontrolowanie ich pracy oraz wyciąganie konsekwencji za ich błędy. Bowiem Prokurator Generalny jest nieodpowiedzialny politycznie przed wyborcami. Jego zależność od rząd jest dodatkowo wzmocniona kwestią budżetową. Bowiem to od premiera i ministrów zależy wysokość budżetu oraz zgoda na korzystanie z rezerw budżetowych w przypadku przekroczenia limitu wydatków. - Dostrzegamy konieczność zapewnienia Prokuraturze autonomii budżetowej, bez której nie jest możliwe skuteczne prowadzenie postępowań przygotowawczych. Jej brak doprowadził do największego w historii Prokuratury kryzysu budżetowego, który stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa i obywateli – pisali związkowcy z prokuratury, dodając, że „politycy wciąż trzymają prokuraturę na smyczy”. Wprowadzona za rządów Platformy Obywatelskiej reforma prokuratury z jednej strony uzależnia polityczni i finansowo śledczych od rządu, a z drugiej wytrąca mediom możliwość kontrolowania tego, co w prokuratorze się dzieje.

Nie wiadomo oczywiście, czy media byłyby w ogóle zainteresowane taką kontrolą. Bowiem rynek medialny – również za sprawą działań obecnych władz – jest w Polsce coraz bardziej zdominowany przez media sprzyjające władzy, a debata publiczna i wolność słowa ograniczana. To powoduje, że środki masowego przekazu nie zajmują się kontrolowaniem działań obecnych władz. Największe media prywatne są – jak mówił Andrzej Wajda – „zaprzyjaźnione z Platformą Obywatelską”. Do działań rządu podchodzą z małym zainteresowaniem, skupiając się raczej na przyglądaniu się opozycji. Dodatkowo Platforma Obywatelska po przejęciu mediów publicznych zaczęła czyścić je z konserwatywnych dziennikarzy. To spowodowało, że dotychczas pluralistyczna TVP (było tam miejsce dla Wildsteina, Pospieszalskiego, Gargas, Żakowskiego, Lisa, Ordyńskiego itd.) dołączyła do mediów sprzyjających obecnej władzy. Zdominowanie mediów publicznych oraz przychylność komercyjnych nie wystarczyło jednak Platformie Obywatelskiej. Jak pisały gazety strona rządowa chce również przejąć „Rzeczpospolitą”. Może to być zemsta za krytykę i próba uciszenia niewygodnego dla władzy medium. W tym duchu pisał o sprawie m.in. dziennik „The Economist”. Ujawnił on, że rząd w rozmowie z funduszem Mecom (drugim udziałowcem spółki wydającej „Rz”) mówi wprost o chęci zmiany redaktora naczelnego. - Spór może już wskazywać na to, że rządowi nie podoba się prawicowa linia „Rzeczpospolitej”. Stąd już prosta droga do podejrzeń, że rząd chce po prostu spacyfikować antyrządowe medium. A to już byłby skandal. Bo może nam się publicystyka „Rzeczpospolitej” nie podobać. I ostro konkurujemy z „Rzepą” na rynku. Ale oczywiste jest, że to czytelnicy mają decydować, czy to pismo ma zachować swój dotychczasowy charakter. A nie rząd – pisała publicystka „Gazety Wyborczej Dominika Wielowieyska. A w rozmowie z portalem Fronda.pl zaznaczała, że gdyby „rządowy współudziałowiec Presspubliki chciał rozwiązania spółki z przyczyn politycznych, to byłoby to skandaliczne”.

Próba przejęcia „Rzeczpospolitej” wpisuje się w inne działania władz, zmierzające do ograniczenia swobody debaty publicznej. Pierwszą inicjatywą nowej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w której dominują czynni lub byli działacze partyjni z PO, SLD i PSL, było uderzenie w Radio Maryja. KRRiT zarządziła kontrolę w rozgłośni ojca Tadeusza Rydzyka, stwierdzając, że nadaje ona ukryte reklamy. Jan Dworak wzywał, by rozgłośnia przestała łamać prawo i zarządził kontrolę. Przed sejmową Komisją Kultury i Środków Masowego Przekazu przyznał jednak, że czyny radiostacji były mało szkodliwe społecznie. Senator PiS Stanisław Kogut mówił „Naszemu Dziennikowi”, że odbiera tę decyzję jako „działanie nieprzypadkowe”. Przypomniał słowa Stefana Pastuszki, związanego z PSL, obecnego członka Krajowej Rady, na plenarnym posiedzeniu Senatu podczas przesłuchania przed wyborem składu KRRiT. - Pastuszka mówił wówczas, że Radio Maryja jest pierwszą rozgłośnią, której działalności trzeba się przyjrzeć – informuje Kogut. Według niego, cała sprawa jest jednoznacznym atakiem politycznym, a takie działanie przypomina ograniczanie wolności słowa przez cenzurę w PRL. Kogut podkreśla jednocześnie, że jest to element przyjętej metody walki z Radiem, które staje się jedną z nielicznych przestrzeni, gdzie można się swobodnie wypowiedzieć.

Na zagrożenie płynące z ograniczania działalności mediów wskazywano również po ogłoszeniu przez przedstawicieli KRRiT, Rady Etyki Mediów i Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich pomysłu powołania instytucji, która ma kontrolować media. Upadł on podczas spotkania z prezydentem Bronisławem Komorowskim. W jego założeniu instytucja taka miałaby doprowadzić do obniżenia poziomu agresji w polityce. - Jeśli takie centrum powstanie, ktoś będzie brał pieniądze za oglądanie telewizji, czytanie gazet i słuchanie radia. Jeśli usłyszy coś nieprzyjemnego, to... nie wiadomo, co, bo prasa jest i pozostanie wolna. Chyba, że zebranym chodzi o to, żeby tak nie było. Tę drogę jednak należy odradzić i uczestnikom spotkania, i prezydentowi, który pewnie już wie, że to nie pytania dziennikarzy sprawiają kłopoty, ale odpowiedzi polityków – pisał dziennikarz RMF FM Tomasz Skory.

Zdominowanie rynku medialnego przez dziennikarzy sprzyjających władzy, widoczna chęć rządzących do przejęcia jak największej liczby środków masowego przekazu oraz wzmocnienia ich monitorowania wytrąca opinii publicznej jakąkolwiek możliwość kontrolowania rządu. - W zdecydowanej większości media dziś w Polsce niczego nie kontrolują – a już na pewno nie władzę. Media są uzależnione od władzy. Jedne wprost – jak media publiczne, drugie pośrednio – bo komercyjnym stacjom rząd może koncesję dać lub zabrać – mówił portalowi Fronda.pl Piotr Gociek z „Rzeczpospolitej”. A bez mediów kontrolujących rząd nie ma prawdziwej demokracji. Bowiem opinia publiczna bez środków masowego przekazu nie jest w stanie, ani dowiedzieć się niczego o stanie państwa, ani wywrzeć nacisku na władze. Zgodnie ze sposobem patrzenia Roberta Dahla na ustrój demokratyczny, demokracja wymaga istnienia silnie spluralizowanego rynku medialnego, który zapewnia obywatelowi dywersyfikację źródeł informacji, i który jest chroniony prawem. A w Polsce przekaz medialny zbliża się coraz bardziej do monolitu, który nie zapewnia różnorodnych źródeł informacji i, w którym nie ma miejsca na wolną wymianę myśli.

Debata ograniczana

Jak głosi ostatni raport Freedom House ze swobodą wypowiedzi i wymiany myśli w Polsce jest już źle. Dokument opisuje m.in. przypadek nagonki na polskiego historyka Pawła Zyzaka. - W kwietniu 2009 r. doszło w Polsce do próby politycznego zamachu na niezależność uniwersytetów i wolność badań naukowych. Rozpoczęła się ona od publikacji biografii politycznej Lecha Wałęsy (przywódcy "Solidarności" i drugiego polskiego prezydenta), opartej na pracy magisterskiej Pawła Zyzaka, studenta historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. W pracy opisano zatrważające fakty dotyczące współpracy Wałęsy z komunistycznym wywiadem w latach 70., a także wymieniono nadużycia władzy podczas jego prezydencji, związane głównie z tuszowaniem wcześniejszych występków. Książka została od razu zaatakowana przez polityczne środowisko dziennika „Gazeta Wyborcza” i partii PO, a Minister nauki Barbara Kudrycka (PO) wezwała do natychmiastowego wszczęcia dochodzenia na wydziale historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, grożąc odebraniem mu akredytacji. Jej działanie zostało powszechnie odebrane jako próba ukarania najstarszego polskiego uniwersytetu za pozwolenie jednemu ze studentów na ujawnienie niewygodnych faktów z życia sojusznika obecnego rządu. Premier z początku poparł tę inicjatywę, ale protesty naukowców, dziennikarzy i polityków opozycji skłoniły go do zmiany decyzji i potępienia minister za nadgorliwość. Jednakże trzy tygodnie później rząd próbował obciąć prawie 63,4 mln dol. środków publicznych przeznaczonych na budowę nowego miasteczka akademickiego Uniwersytetu Jagiellońskiego - pisze organizacja zajmująca się monitoringiem stanu wolności i demokracji na świecie.

Podobną reakcję na prace historyków mieliśmy również po publikacji książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o Lechu Wałęsie. Pozycja została ostro skrytykowana przez polityków Platformy Obywatelskiej oraz samego Lecha Wałęsę. Zareagowano tak na fakt, że książka wydana przez IPN zawierała opis dokumentów świadczących o współpracy byłego prezydenta ze Służbą Bezpieczeństwa oraz dowody na niszczenie materiałów na ten temat przez Wałęsę. - Chcę zaapelować do pracowników IPN i historyków, aby nie nadużywali środków publicznych, bo nie będą mogli ich w przyszłości używać. IPN nie jest po to, żeby chwalić Lecha Wałęsę, nie jest po to, żeby oczerniać Lecha Wałęsę. Jest po to, żeby neutralnie z najlepszą wolą badać źródła historyczne - mówił premier odnosząc się do publikacji. Również ostatnia książka wydana przez IPN - "Od niepodległości do niepodległości" – wywołała sprzeciw Lecha Wałęsy. - Będą tę książkę niszczyć, bo to jest kłamstwo, perfidne kłamstwo. No skandal, podwójny skandal – mówił Lech Wałęsa. Co tak zezłościło byłego prezydenta? Informacja, że w latach 70. na krótko został "zarejestrowany jako tajny współpracownik SB ps. Bolek". Historia ostatnich publikacji IPN dotyczących Wałęsy pokazuje jasno, że polskie władze chcą wymusić na historykach pisanie o byłym prezydencie w sposób, który im i jemu odpowiada. To jednak ma niewiele wspólnego z wolnością badań historycznych.

W raporcie Freedom House opisano również inne sytuacje świadczące o ograniczeniu debaty publicznej w Polsce. Dokument przytacza m.in. przykłady procesów sądowych uderzających w wolność słowa, np. sprawę wytoczoną przez Adama Michnika prof. Andrzejowi Zybertowiczowi. - Innym ważnym problemem polskich mediów była skłonność sądownictwa do wydania wyroków oceniających argumenty używane w dyskursie publicznym. W jednym z najbardziej kontrowersyjnych sporów brał udział doradca prezydenta i profesor uniwersytecki, Andrzej Zybertowicz oraz szef „Gazety Wyborczej” Adam Michnik. Zybertowicz został pozwany przez Michnika w 2007 r. za słowa, że jednym z argumentów używanych przez Michnika w debacie z przeciwnikami jest fakt, że był on więźniem politycznym. (...) Sąd w wydanym orzeczeniu zmusił oskarżonego do opublikowania przeprosin i zapłacenia odszkodowania za straty moralne. W odpowiedzi na wyrok sądu ponad 5000 osób podpisało list otwarty w obronie wolności słowa – piszą autorzy dokumentu.

Jako problem ograniczający debatę w Polsce wymienia się w raporcie również artykuł kodeksu karnego, który umożliwia ściganie i karanie dziennikarzy. W tym kontekście wymieniony został również proces, jaki Joannie Najfeld wytoczyła lewacka aktywistka Wanda Nowicka oraz wyrok na „Gościa Niedzielnego” w sporze z Alicją Tysiąc. - Seria wysoce kontrowersyjnych orzeczeń sądowych naruszających wolność wypowiedzi jak również ciągłe nękanie dziennikarzy śledczych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (w tym kontekście przytoczona jest m.in. historia Wojciecha Sumlińskiego – red.) przyczyniły się do spadku wskaźnika w kategorii „niezależne media w Polsce” z 2.00 do 2.25 – pisze Freedom House w dokumencie.

Opisywane przez Freedom House zawężenie wolności słowa wraz z obserwowanym na rynku mediów wzrostem dominacji ludzi przyjaznych tylko jednej stronie światopoglądowej doprowadziło do powstania silnego i zjednoczonego frontu medialno-politycznego, który walczy z ludźmi myślącymi inaczej niż partia rządząca. To skutkuje silnym atakiem na opozycję w Polsce. Skutki nagonki na partię Jarosława Kaczyńskiego wymknęły się zresztą spod kontroli. W Łodzi doszło do mordu politycznego na działaczu PiS. Ryszard C., który strzelał w łódzkim biurze partii, nie ukrywał, że motywacją do zabójstwa była nienawiść polityczna do partii Kaczyńskiego i samego byłego premiera. - W państwach demokratycznych szaleńcy w pierwszej kolejności wyładowują swoją nienawiść na dzierżących stery, nie zaś na opozycji, która rozlicza rządzących z ich działań – pisał o zbrodni Stefan Sękowski. Choć mord w Łodzi był na razie wydarzeniem jednostkowym (i oby tak zostało), to zbliża nas on do standardów państw autorytarnych. To w nich giną bowiem działacze opozycji oraz dziennikarze krytyczni wobec władzy (o czym można się przekonać czytając o Michaile Bekietowie, Olegu Kaszynie i Konstantinie Fietisowie, których skatowano w Rosji za to, że ośmielili się pisać krytycznie o władzy). Sposób kreowania wizerunku opozycji, jako głównego wroga i szkodnika Polski, odpowiedzialnego za wszystko, co w Polsce negatywne, oraz rozliczanie jej za obecny stan państwa dopełnia obrazu pokazującego symptomy kryzysu polskiej demokracji. W wyniku zmian w prawie oraz warunków panujących w kraju typowe dla tego ustroju poszanowanie wolności i prywatności obywatela, silna kontrola oraz rozliczanie władzy przez społeczeństwo stają się coraz bardziej mirażem. Wciąż oczywiście daleko nam do Białorusi czy Rosji, ale osłabienie standardów demokratycznych jest bardzo widoczne. I dzieje się to wszystko za przyzwoleniem wyborców.

Stanisław Żaryn

Temat o ogólnie demokracji już istnieje, więc proszę nie powtarzać wpisów:
http://wierni-ojczyznie.pl/index.php?topic=2781.msg30249#msg30249
Potrzeba nieustannej odnowy umysłów i serc, aby przepełniała je miłość i sprawiedliwość, uczciwość i ofiarność, szacunek dla innych i troska o dobro wspólne, szczególnie o to dobro, jakim jest wolna Ojczyzna - Jan Paweł II

Tech

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 842
  • Płeć: Mężczyzna
    • wierni-ojczyznie.pl
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 30, 2010, 13:24:15 pm »
@Twisterro, a co sądzisz o poniższym tym felietonie Michalkiewicza?

Cytuj
Myśląc Ojczyzna
Blaga rządowa i opozycyjna

Szanowni Państwo!

 
Koniec roku skłania do podsumowań, więc nic dziwnego, że z tak zwanych kół politycznych dobiegają odgłosy albo zachwytów, albo krytyki. Odgłosy zachwytów dobiegają albo z Platformy Obywatelskiej, albo z PSL-u, albo wreszcie - ze środowisk które są obowiązane do chwalenie rządu lub czynią to z głupoty. Odgłosy krytyki dobiegają z kręgów opozycyjnych, a Wielki Niemowa, to znaczy - reszta społeczeństwa, jak zwykle milczy, krzątając się wokół własnych problemów.

Czym zachwyca się koalicja rządowa i jej klakierzy? Na pierwszy rzut oka trudno to zrozumieć, bo cóż właściwie ma znaczyć stwierdzenie, że państwo polskie w dobrym stanie przetrwało katastrofę smoleńską? Panegirystom zdaje się chodzi o to, że chociaż zginął prezydent, ministrowie, parlamentarzyści i generałowie, to państwo się nie rozleciało. Po raz pierwszy zwrócił na to uwagę marszałek Komorowski podczas uroczystości 3 maja. Państwo rzeczywiście się nie rozleciało; to akurat prawda - ale ten fakt wcale nie jest dowodem jego siły. Jeśli czegoś w ogóle dowodzi, to tego, że nie ma ludzi niezastąpionych zwłaszcza w sytuacji, gdy tak naprawdę nie mają już oni żadnej władzy. O rzeczywistej sytuacji państwa polskiego, jako bytu politycznego znacznie lepiej świadczą próby ratowania twarzy przez premiera Tuska w związku z raportem końcowym nadesłanym przez Rosjan badających, a właściwie tworzących korzystną dla siebie wersję katastrofy smoleńskiej. Premier Tusk się oburzył, Rosjanie wyrazili zdziwienie tym oburzeniem - bo rzeczywiście - czegóż innego mógł spodziewać się osobnik, który ze strachu, że Rosjanie się pogniewają, nie ośmielił się skorzystać z istniejącego porozumienia z 1993 roku? Skoro oddał Rosjanom wyłączność na prowadzenie śledztwa, to nie powinien się dziwić, że prowadzą je oni po swojemu. Jeśli się dziwi, to znaczy, że nie potrafi przewidzieć skutków własnych działań.

Państwo, którego premier nie potrafi przewidzieć skutków własnych działań, dobrze funkcjonować nie może, zgodnie zresztą z zasadą: jaki pan - taki kram. Przekonaliśmy się o tym w minionym roku wielokrotnie; i na przykładzie powodzi, której kilkakrotny nawrót obnażył blagierstwo rządu - i na przykładzie stanu finansów publicznych, które w tempie co najmniej 4 tysięcy złotych na sekundę zmierzają ku swemu przeznaczeniu. Wreszcie przekonaliśmy się o tym ostatnio, obserwując chaos w komunikacji kolejowej, kiedy okazało się, że wszyscy dygnitarze zwyczajnie zapomnieli, że w zimie jest zimno.

W tej sytuacji opinia publiczna nie jest zaskoczona zapowiedzią podwyżek cen na wszystkie towary, zwłaszcza - na artykuły dla dzieci. Niczego innego po takim rządzie spodziewać się przecież nie można, zwłaszcza, że tak naprawdę jest on tylko gromadą figurantów, zorganizowaną i wystawioną do piastowania zewnętrznych znamion władzy przez Siły Wyższe, których najtwardszym jądrem są tajne służby z komunistycznym rodowodem. Te Siły Wyższe okupują państwo i - jak to okupant - rozkradają je na potęgę, szukając zagranicznego protektora, który zapewniłby im bezpieczeństwo.

Taka postawa prawdziwych rządców naszego państwa a ściślej - tej skorupy, która z niego pozostała, wychodzi naprzeciw oczekiwaniom strategicznych partnerów, to znaczy - Niemiec i Rosji. Mają oni względem nas nie tylko własne plany, ale dzięki rozbudowanej agenturze potrafią bez trudu je przeprowadzić. Mogliśmy przekonać się o tym podczas wizyty rosyjskiego prezydenta Dymitra Miedwiediewa. Z tej okazji prezydent Komorowski dobrał sobie za konsyliarza generała Jaruzelskiego, który dla Związku radzieckiego zawsze był gotów na wszystko - podczas gdy premier Tusk zasięgał wskazówek i rad u Naszej Złotej Pani Anieli. Gołym okiem każdy mógł zobaczyć, jak strategiczni partnerzy podzielili się wpływami w Polsce według klasycznej już dzisiaj formuły: wasz prezydent - nasz premier.

Więc chociaż z kręgów rządowych dobiegają odgłosy zachwytów, to nie maja one żadnych podstaw w rzeczywistości. Rząd premiera Donalda Tuska nie tylko jest gromadą figurantów, utworzoną i zorganizowaną przez okupujące Polskę Siły Wyższe, ale w dodatku koncentruje się przede wszystkim na robieniu dobrego wrażenia, czyli, mówiąc krótko - na bladze. Te zachwyty są częścią tego blagierstwa, podtrzymywanego przez media tak zwanego "głównego nurtu", to znaczy - kontrolowane przez Siły Wyższe.

Tej rządowej, pełnej samozachwytów bladze, opozycja przeciwstawia własną blagę krytyczną, ale tak naprawdę jej postępowanie charakteryzuje z jednej strony bezradność wobec rzeczywistych problemów kraju, a z drugiej - pewna wspólnota interesów z koalicją rządową. I jedni i drudzy są żywotnie zainteresowani, żeby broń Boże, na scenie nie pojawiła się żadna alternatywa polityczna. W rezultacie i jedni i drudzy zajmują się w gruncie rzeczy sobą, podczas gdy kraj dryfuje w stronę, w którą nikt nie patrzy. W tej sytuacji czegóż można sobie życzyć na Nowy Rok? Żeby przynajmniej gorzej nie było - chociaż i tego należy się spodziewać.
Mówił Stanisław Michalkiewicz (wersja mp3 w linku)

Potrzeba nieustannej odnowy umysłów i serc, aby przepełniała je miłość i sprawiedliwość, uczciwość i ofiarność, szacunek dla innych i troska o dobro wspólne, szczególnie o to dobro, jakim jest wolna Ojczyzna - Jan Paweł II

Twisterro

  • Stowarzyszenie
  • Wiadomości: 1328
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 30, 2010, 15:19:39 pm »
W całokształcie się zgadzam, choć nie trafia do mnie stwierdzenie o figurantach. Fatalni politycy, którzy nie zrobią niczego, co by im mogło choć potencjalnie zaszkodzić - tak. Ale, że niby świadomie dający się wykorzystywać figuranci? Z tym się nie zgadzam.

Niestety, nie ma nikogo, kto mógłby rozwiązać jakikolwiek poważny problem tego kraju w opozycji. Władze czują się bezpieczne, bo nie ma komu ich zastąpić.
Na wojnę nie idziesz po to by zginąć za ojczyznę, tylko po to by jakiś inny biedny skurczybyk zginął za swoją.
George Patton

ZX_W1

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 390
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #3 dnia: Grudzień 30, 2010, 22:03:18 pm »
[hide]Ja proponuję zlikwidować demokrację,to zlikwiduje się i korupcja i przede wszystkim otaczająca nas coraz większa głupota. Mam nadzieję że dożyjemy lepszych czasów i bardziej normalniejszych. :) [/hide]

[mod]Prosiłem w 1 poście pisać na temat, a nie ogólnie. - Tech[/mod]
 
« Ostatnia zmiana: Grudzień 30, 2010, 22:34:58 pm wysłana przez Tech »

Tech

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 842
  • Płeć: Mężczyzna
    • wierni-ojczyznie.pl
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 01, 2011, 19:46:41 pm »
Wygląda, że wymiar sprawiedliwości nie działa w Polsce i nie można rozliczyć polityków z oszukiwania wyborców. Chyba tylko kryterium uliczne odsunie oszustów od władzy albo polscy wyborcy zorganizują się po za przekupionym mainstreamem.

Cytuj
Sąd: PO nie zapłaci za niespełnioną obietnicę
Sąd Rejonowy w Warszawie oddalił pozew Dominika Jafry, który domagał się od PO symbolicznej złotówki za doznane straty moralne w związku z tym, że partia ta nie wprowadziła - jak obiecywała - jednomandatowych okręgów wyborczych do Sejmu.


« Ostatnia zmiana: Marzec 01, 2011, 19:48:11 pm wysłana przez Tech »
Potrzeba nieustannej odnowy umysłów i serc, aby przepełniała je miłość i sprawiedliwość, uczciwość i ofiarność, szacunek dla innych i troska o dobro wspólne, szczególnie o to dobro, jakim jest wolna Ojczyzna - Jan Paweł II

smiechu

  • Stowarzyszenie
  • Wiadomości: 798
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 01, 2011, 20:57:13 pm »
kryterium uliczne? a co to? PO wygrywa tam gdzie chce i z kim chce, wazne zeby wygrac (przyklad koalicji z RAS), a co dalej to sie zobaczy...
sad PO niepodskoczy bo bezrobocie duze i straszy kazdego kto podskoczy...
"Ojczyznę kocha się nie dlatego, że wielka, ale dlatego, że własna" - Seneka

"Prawda jest tyle warta ile ust zechce ją powtórzyć" - Proletaryat - Prawda

Nie myli się tylko ten, co nic nie robi...

Tech

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 842
  • Płeć: Mężczyzna
    • wierni-ojczyznie.pl
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 01, 2011, 21:20:59 pm »
sad PO niepodskoczy bo bezrobocie duze i straszy kazdego kto podskoczy...

A co to za instrument - straszenie sądów? Demokracja, czy demokracja fasadowa?
Potrzeba nieustannej odnowy umysłów i serc, aby przepełniała je miłość i sprawiedliwość, uczciwość i ofiarność, szacunek dla innych i troska o dobro wspólne, szczególnie o to dobro, jakim jest wolna Ojczyzna - Jan Paweł II

smiechu

  • Stowarzyszenie
  • Wiadomości: 798
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #7 dnia: Marzec 01, 2011, 22:01:47 pm »
dobrze wiemy jaka jest demokracja w Polsce...fakty mowia same za siebie niestety :(
"Ojczyznę kocha się nie dlatego, że wielka, ale dlatego, że własna" - Seneka

"Prawda jest tyle warta ile ust zechce ją powtórzyć" - Proletaryat - Prawda

Nie myli się tylko ten, co nic nie robi...

czizjuszplay

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 213
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #8 dnia: Marzec 01, 2011, 22:51:56 pm »
Wygląda, że wymiar sprawiedliwości nie działa w Polsce i nie można rozliczyć polityków z oszukiwania wyborców. Chyba tylko kryterium uliczne odsunie oszustów od władzy albo polscy wyborcy zorganizują się po za przekupionym mainstreamem.


Mam bardzo złe zdanie o Platformie; to ostatnia partia, na którą bym zagłosował. Jednak sąd nie miał podstawy prawnej na wydanie takiego wyroku, jaki byśmy sobie życzyli ;).

ZX_W1

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 390
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #9 dnia: Marzec 01, 2011, 23:22:52 pm »

Mam bardzo złe zdanie o Platformie; to ostatnia partia, na którą bym zagłosował. Jednak sąd nie miał podstawy prawnej na wydanie takiego wyroku, jaki byśmy sobie życzyli ;) .

Ale przyznasz że co do "kryzysu" czy szczepionek to postąpili dobrze i nie wywalili pieniędzy w błoto.

Twisterro

  • Stowarzyszenie
  • Wiadomości: 1328
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #10 dnia: Marzec 02, 2011, 10:46:14 am »
Na zdrowy rozum, sądzić się z partiami za obietnice? Pomysł wspaniały, tylko nie ma takiego prawa, które by to dopuszczało. :)
Na wojnę nie idziesz po to by zginąć za ojczyznę, tylko po to by jakiś inny biedny skurczybyk zginął za swoją.
George Patton

Tech

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 842
  • Płeć: Mężczyzna
    • wierni-ojczyznie.pl
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #11 dnia: Marzec 02, 2011, 11:44:36 am »
Na zdrowy rozum, sądzić się z partiami za obietnice? Pomysł wspaniały, tylko nie ma takiego prawa, które by to dopuszczało. :)

Już wiadomo, co powinno się poprawić w polskiej demokracji - odpowiedzialność prawna za słowo. Na szczęście wiarygodność traci się raz - do wyciągnięcia wniosków dla wyborców.

Co myślicie o obecnej propozycji 2 dniowym czasie głosowania?

Moim zdaniem to dobry pomysł, daje możliwość szerszego udziału w głosowaniu. Nie załatwia to problemu równego dostępu do informacji o kandydatach i ich programach dla wyborców oraz próby ich oszukiwania, no tego obecna polska klasa polityczna nie chce zmieniać.
Potrzeba nieustannej odnowy umysłów i serc, aby przepełniała je miłość i sprawiedliwość, uczciwość i ofiarność, szacunek dla innych i troska o dobro wspólne, szczególnie o to dobro, jakim jest wolna Ojczyzna - Jan Paweł II

ZX_W1

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 390
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #12 dnia: Marzec 02, 2011, 20:46:05 pm »

Co myślicie o obecnej propozycji 2 dniowym czasie głosowania?

Moim zdaniem to dobry pomysł, daje możliwość szerszego udziału w głosowaniu. Nie załatwia to problemu równego dostępu do informacji o kandydatach i ich programach dla wyborców oraz próby ich oszukiwania, no tego obecna polska klasa polityczna nie chce zmieniać.

Kolejna demokratyczna głupota, tylko po to aby naciągnąć więcej ludzi na głosowanie, mam nadzieję że od tego frekwencja się nie polepszy.

Twisterro

  • Stowarzyszenie
  • Wiadomości: 1328
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #13 dnia: Marzec 02, 2011, 21:51:57 pm »
To nie jest naciąganie - to jest możliwość dla tych, co z różnych przyczyn pierwszego dnia nie mogą. Jak ktoś naprawdę nie chce, to nie pójdzie.
Na wojnę nie idziesz po to by zginąć za ojczyznę, tylko po to by jakiś inny biedny skurczybyk zginął za swoją.
George Patton

ZX_W1

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 390
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 04, 2011, 12:22:44 pm »
To nie jest naciąganie - to jest możliwość dla tych, co z różnych przyczyn pierwszego dnia nie mogą. Jak ktoś naprawdę nie chce, to nie pójdzie.


 
Mam nadzieję że teraz będzie podobnie. I gdzie tu respektowanie prawdziwego demokratycznego wyboru ludności? Przecież MTWD wygrał zdecydowanie. Wybory były sfałszowane. :laugh:
« Ostatnia zmiana: Marzec 04, 2011, 12:25:10 pm wysłana przez Polak_ZXZ »

LWÓW1939

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 591
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #15 dnia: Czerwiec 06, 2011, 12:02:18 pm »
Co sądzicie o sloganie ,,6 czerwca przyszła wolność"- bo ja rozglądałem się pilnie i jej nie widziałem -Pozostała ta sama Konstytucja prl-owska, ten sam wcześniej ustalony skład Sejmu.Nie przystające zasady do demokracji .Moim zdanie o prawdziwej demokracji można mówić dopiero po wprowadzeniu nowej Ustawy KONSTYTUCYJNEJ.
Wciąż ta sama na sercu troska:Że tam gdzieś zostały trzy ziemie:Wileńska,Wołyńska i Lwowska.Jak w  nowych Księgach Pielgrzymstwa,.Genesis naszego tułactwa:Trzy ziemie, trzy ofiary największego na świecie łajdactwa

ZX_W1

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 390
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #16 dnia: Czerwiec 06, 2011, 14:34:42 pm »
Co sądzicie o sloganie ,,6 czerwca przyszła wolność"- bo ja rozglądałem się pilnie i jej nie widziałem -Pozostała ta sama Konstytucja prl-owska, ten sam wcześniej ustalony skład Sejmu.Nie przystające zasady do demokracji .Moim zdanie o prawdziwej demokracji można mówić dopiero po wprowadzeniu nowej Ustawy KONSTYTUCYJNEJ.

"wolność i demokracja", czysty bełkot, a dla każdego jest demokracja jak on rządzi. Demokracja nie jest najlepszym ustrojem i nigdy nie była co wiemy z historii, ta też mam nadzieję niedługo upadnie.

LWÓW1939

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 591
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #17 dnia: Czerwiec 06, 2011, 17:11:44 pm »
"wolność i demokracja", czysty bełkot, a dla każdego jest demokracja jak on rządzi. Demokracja nie jest najlepszym ustrojem i nigdy nie była co wiemy z historii, ta też mam nadzieję niedługo upadnie.
Proszę zaproponuj coś lepszego
Wciąż ta sama na sercu troska:Że tam gdzieś zostały trzy ziemie:Wileńska,Wołyńska i Lwowska.Jak w  nowych Księgach Pielgrzymstwa,.Genesis naszego tułactwa:Trzy ziemie, trzy ofiary największego na świecie łajdactwa

ZX_W1

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 390
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #18 dnia: Czerwiec 11, 2011, 01:47:35 am »
Proszę zaproponuj coś lepszego

A jakie ustroje były przez setki lat? Napewno nie demokracje i nie tłumaczmy że żyjemy w XXI w, bo są jeszcze monarchie i funkcjonują.

LWÓW1939

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 591
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #19 dnia: Czerwiec 11, 2011, 12:41:03 pm »
A jakie ustroje były przez setki lat? Napewno nie demokracje i nie tłumaczmy że żyjemy w XXI w, bo są jeszcze monarchie i funkcjonują.
To powołajmy monarchię z Tuskiem I Leniwym jako królem.
Wciąż ta sama na sercu troska:Że tam gdzieś zostały trzy ziemie:Wileńska,Wołyńska i Lwowska.Jak w  nowych Księgach Pielgrzymstwa,.Genesis naszego tułactwa:Trzy ziemie, trzy ofiary największego na świecie łajdactwa

Twisterro

  • Stowarzyszenie
  • Wiadomości: 1328
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #20 dnia: Czerwiec 11, 2011, 21:11:28 pm »
Były republiki i monarchie. Koniec końców wszystkie albo upadły, albo przekształciły się do dzisiejszych form. Nieszczególnie to o nich świadczy. :)

Rzym istniał setki lat, po czym upadł z wielkim hukiem. Chcesz powrotu do systemu rzymskiego, bo wtedy działał? Niektóre systemy kiedyś działały, ale nie można dwa razy do tej samej rzeki wejść, jak mawiał grecki filozof. Obecnie jest albo demokracja, albo dyktatura. Chyba, że ktoś coś nowego wymyśli.
Na wojnę nie idziesz po to by zginąć za ojczyznę, tylko po to by jakiś inny biedny skurczybyk zginął za swoją.
George Patton

LWÓW1939

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 591
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #21 dnia: Czerwiec 11, 2011, 21:41:31 pm »
Były republiki i monarchie. Koniec końców wszystkie albo upadły, albo przekształciły się do dzisiejszych form. Nieszczególnie to o nich świadczy. :)

Rzym istniał setki lat, po czym upadł z wielkim hukiem. Chcesz powrotu do systemu rzymskiego, bo wtedy działał? Niektóre systemy kiedyś działały, ale nie można dwa razy do tej samej rzeki wejść, jak mawiał grecki filozof. Obecnie jest albo demokracja, albo dyktatura. Chyba, że ktoś coś nowego wymyśli.
No jeszcze kilka monarchii zostało i mają się lepiej niż my w ,,demokracji" My Polacy mamy chyba jedna przywarę potrafimy heroicznie walczyć o wolność ale , jak ją już mamy to nie potrafimy jej wykorzystać dla swojego dobra . Dobrowolnie powierzamy władzę najgorszym mendom społecznym dla których liczy się tylko i wyłącznie prywata.Od 17 laty obecnej demokracji nie było 1 roku żeby nie było potężnej afery gospodarczej nie było 1 roku żeby nie zniszczono następnej gałęzi przemysłu w imię cudzych interesów ze stratą dla POLSKI.A pro po Rzymu do tej pory działa w prawie cywilnym tzw prawo rzymskie więc nie był taki zły
Wciąż ta sama na sercu troska:Że tam gdzieś zostały trzy ziemie:Wileńska,Wołyńska i Lwowska.Jak w  nowych Księgach Pielgrzymstwa,.Genesis naszego tułactwa:Trzy ziemie, trzy ofiary największego na świecie łajdactwa

Twisterro

  • Stowarzyszenie
  • Wiadomości: 1328
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #22 dnia: Czerwiec 11, 2011, 22:31:04 pm »
Lwów, mylisz pojęcia. Kraj może być monarchią, pozostając demokracją. Jest takich krajów w Europie kilka. Z kolei na świecie, poza wyjątkami, nie ma działających poprawnie niedemokratycznych monarchii/republik.
Na wojnę nie idziesz po to by zginąć za ojczyznę, tylko po to by jakiś inny biedny skurczybyk zginął za swoją.
George Patton

LWÓW1939

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 591
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #23 dnia: Czerwiec 11, 2011, 23:54:31 pm »
Lwów, mylisz pojęcia. Kraj może być monarchią, pozostając demokracją. Jest takich krajów w Europie kilka. Z kolei na świecie, poza wyjątkami, nie ma działających poprawnie niedemokratycznych monarchii/republik.
To wszystko to kwestia nazewnictwa,nic poza fasadą. Osobiście skłonny jestem nawet popierać narodowy socjalizm  w sumie dla pojedynczego narodu nie ma on żadnych negatywnych aspektów.Nie widzę żadnego zła w tym że na swoich historycznych ziemiach jakiś naród promuje swoją nacje. Pod warunkiem że spojrzy się na tą ideę w sposób obiektywny.Bez kolorowego szkiełka typu :narodowy - socjalizm =faszyzm = hitler itd.
Wciąż ta sama na sercu troska:Że tam gdzieś zostały trzy ziemie:Wileńska,Wołyńska i Lwowska.Jak w  nowych Księgach Pielgrzymstwa,.Genesis naszego tułactwa:Trzy ziemie, trzy ofiary największego na świecie łajdactwa

Twisterro

  • Stowarzyszenie
  • Wiadomości: 1328
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Demokracja w Polsce - czy można coś poprawić, czy wszystko działa?
« Odpowiedź #24 dnia: Czerwiec 12, 2011, 00:40:42 am »
O bogowie, narodowy socjalizm i "pojedynczy naród"? Przecież cały system III Rzeszy opierał się na zdobyciu siłą materiałów na budowę imperium. Narodowy socjalizm zakłada szowinizm narodowy - wyższość swojego narodu nad innymi. Jak tu budować zręby handlu międzynarodowego z podludźmi? :)

No, chyba, że chodzi Ci o jakąś dziwną wersję nacjonalizmu, ale nie uściśliłeś co takiego fajnego niby w nazizmie było.
Na wojnę nie idziesz po to by zginąć za ojczyznę, tylko po to by jakiś inny biedny skurczybyk zginął za swoją.
George Patton