Autor Wątek: "Polscy mudżahedini" w Afganistanie  (Przeczytany 2332 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Twisterro

  • Stowarzyszenie
  • Wiadomości: 1328
  • Płeć: Mężczyzna
"Polscy mudżahedini" w Afganistanie
« dnia: Luty 22, 2011, 17:33:21 pm »
Cytuj
Polskie wojsko walczy w Afganistanie z   rebeliantami. Tymczasem jeszcze dwadzieścia lat temu Polacy walczyli po   drugiej stronie barykady - wspierali afgańskich bojowników przeciw armii   Radzieckiej. Kilku ochotników znad Wisły weszło w szeregi mudżahedinów i   ramię w ramię z Afgańczykami walczyło z Armią Czerwoną. Oto ich   historia jednego z nich - Lecha Zondka. Już niebawem na naszych łamach   przeczytacie o losach kolejnych "polskich mudżahedinów". 

  Tocząca się w Afganistanie w latach 1979-1989 wojna była srogą nauczką dla Rosjan. Armii ZSRR   wydawało się, że skoro przeciwnicy są partyzantami, opanowanie ich   kraju przyjdzie im dość szybko. Mylili się. Dumni ze swojej potęgi   militarnej Rosjanie ponieśli klęskę w zetknięciu z kompletnie   niewyszkolonymi bojownikami, zwanymi mudżahedinami.                   

  Inwazja radziecka odbiła się w świecie szerokim echem również za sprawą   relacji polskich dziennikarzy, którzy z narażeniem życia informowali   świat o przebiegu tej wojny. Jednym z nich był urodzony w Elblągu Lech   Zondek. 

  Przyjaciele wspominają go jako człowieka niezwykle pomysłowego i   niekiedy szalonego. Często zapalał się do najróżniejszych przedsięwzięć.   Był kobieciarzem, ale nigdy nie myślał o ustatkowaniu się. Chciał   korzystać w pełni z życia - długa i bezbarwna egzystencja go nie   interesowała. Tej zasadzie pozostał wierny do końca.   

Zondek wojnę w Afganistanie postrzegał jako wielką   przygodę. Uważał, że z wrogiem należy walczyć z bronią w ręku i że   afgańskie góry to idealne miejsce dla młodego polskiego patrioty takiego   jak on. W 1980 roku Zondek opuścił Polskę i pojechał do Austrii, a   stamtąd do Australii. W swoim paszporcie dokleił orłowi złotą koronę,   wykreślił słowo "Ludowa” z napisu "Polska   Rzeczpospolita Ludowa" i dopisał pod spodem "Pocałujta w dupę wójta".   Tym samym zamknął sobie drogę powrotu do Polski. Postanowił, że do kraju   wróci dopiero, gdy ten będzie wolny. 

  W trakcie pobytu w Australii intensywnie przygotowywał się do walki z   Rosjanami. Ćwiczył wspinaczkę górską, sztuki walki oraz interesował się   wszelkiego rodzaju bronią. Uczył się też języka afgańskiego. Przede   wszystkim jednak starał się zdobyć australijski paszport, który   pozwoliłby mu wyjechać do Afganistanu. 

  Gdy już był w Australii, chciał trenować strzelanie, zapisał się więc do   ekskluzywnego Pistol Club. Uczestniczył też w zawodach strzeleckich, a   za pieniądze z wygranych kupił swój pierwszy karabin. Środki na   utrzymanie zdobywał również polując na króliki, które były plagą w   Australii.   

  Pod koniec maja 1984 roku Zondek otrzymał upragniony paszport, a już 16   czerwca wyruszył w drogę do Pakistanu. Zamieszkał w hotelu, gdzie czekał   na zgodę mudżahedinów, na wjazd do Afganistanu. Dzięki listom   polecającym od opozycji afgańskiej w Australii szybko mu takie   pozwolenie wydano. Początkowo Afgańczycy byli jednak wobec niego   nieufni. Nie byli pewni, czy Polak zniesie trudy podróży po górzystym   kraju i jaki jest cel jego podróży. On jednak uczył ich podstaw   taekwondo i obsługi broni, podkreślając przy tym, że Polacy i Afgańczycy   są braćmi, którzy walczą z tym samym wrogiem.   

  Zondek dokładnie przyglądał się Afgańczykom. W swoich relacjach dla BBC i   Radio Europa twierdził, że byli słabo uzbrojeni i mieli prymitywną   broń, z której w dodatku nie potrafili właściwie korzystać. Innego   zdania byli jednak Rosjanie. W ich relacjach wróg miał doskonale   wyszkoloną armię partyzantów, którzy świetnie strzelali i mieli bardzo   skuteczną taktykę. 

  Lech Zondek   tworzył swoje relacje z pola walki z karabinem w ręku. Zachowały się   nagrania, na których słychać, jak Zondek jednocześnie strzela i nagrywa   sprawozdanie z pola bitwy. Nie był i nie starał się być obiektywnym   dziennikarzem. Od początku trzymał stronę Afgańczyków, którym - jak   wspominali z niesmakiem Rosjanie - wszyscy wówczas pomagali.   

  Waleczny Zondek nie zginął jednak w walce, tak jak chciał. Jego ciało   znaleziono u podnóża 50-metrowej skały. Najprawdopodobniej był to   wypadek: Zondek odpadł od ściany podczas wspinaczki, której uprawianie   tak uwielbiał. Pochowano go niedaleko miejsca, w którym zginął, a na   jego grobie afgańscy przyjaciele postawili krzyż. 

  Anna Wanik 

  Poznaj nieznaną historię Polaków walczących o niepodległość   Afganistanu w latach 80. Pierwszy odcinek "Polskich mudżahedinów"   poświęcony Lechowi Zondkowi już we wtorek 22 lutego 22.00 na kanale   Discovery Historia.      
Za: http://konflikty.wp.pl/kat,1020347,title,Polscy-mudzahedini-w-Afganistanie,wid,13155041,wiadomosc.html?ticaid=1bd39
Na wojnę nie idziesz po to by zginąć za ojczyznę, tylko po to by jakiś inny biedny skurczybyk zginął za swoją.
George Patton

Hades

  • Gość
Odp: "Polscy mudżahedini" w Afganistanie
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 22, 2011, 20:23:20 pm »
Kiedyś, coś TVP o Zondku nakręciło.
Tak, czy siak mógłby być wzorem dla niejednego człowieka.
Warto wpisać go w poczet Żywotów Zapomnianych Bohaterów.

Lucas207

  • Gość
Odp: "Polscy mudżahedini" w Afganistanie
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 22, 2011, 20:54:48 pm »
Postać bardzo interesująca. Twistek dobrze wie gdzie szukać ciekawostek ;)
Trzeba jakoś odmienić ten powstańczy, pogrzebowy ton patriotyzmu i wskazać na takie interesujące smaczki.