Autor Wątek: Marsz Niepodległości 2012  (Przeczytany 1331 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Twisterro

  • Stowarzyszenie
  • Wiadomości: 1328
  • Płeć: Mężczyzna
Marsz Niepodległości 2012
« dnia: Listopad 11, 2012, 21:50:12 pm »
Czy ktoś z Forumowiczów był na tegorocznym Marszu? Ja byłem i chciałbym się podzielić wrażeniami. Mam dwa podstawowe wnioski z tej imprezy.
1) Coś nie tak jest z policją w tym kraju - zamiast zapobiegać zamieszkom, sprawiali wrażenie jakby pragnęli do nich doprowadzić.
2) Organizatorzy powinni postawić na własne, bezwzględne i najlepiej zawodowe, siły porządkowe.

W okolicach Ronda Dmowskiego gdzie Marsz miał się rozpocząć pojawiliśmy się około 14:30. Jak się później okazało - było to zdecydowanie zbyt wcześnie. Otóż, około 15 organizatorzy zamiast rozpocząć przemarsz - zaczęli gadać. I pal sześć, jakby to było skierowane do wszystkich uczestników. Niestety, akustyka lokacji była fatalna, nagłośnienie mierne, więc z całego zgromadzenia, słowa organizatorów słyszało raptem kilkaset, góra kilka tysięcy, osób. W ten sposób, przez około 40 minut większość zgromadzonych (w tym autor ;) ) się nudziło. Aż dziwne, że masa obecnych zawodowych zadymiarzy (łatwych do rozpoznania przez profesjonalne maski i środki pirotechniczne) nie zaczęła jakiejś zadymy.

Przed 16 zgromadzenie ruszyło. W tym miejscu najbardziej, moim zdaniem, objawiła się słabość organizatorów - nikt nie ścigał idiotów z petardami. Pal sześć race, poza światłem nie wadziły, ale petardy rzucane w tłumie naprawdę mogą być niebezpieczne. Jak dla mnie organizatorzy powinni natychmiast usuwać ze zgromadzenia miłośników huku i osobników zamaskowanych.
Po kilkunastu minutach marsz się zatrzymał. Nie widziałem dokładnie z mojej lokacji (połowa kolumny) co było przyczyną. Po kilkunastu minutach przestoju, organizatorzy i policja zaczęli podawać różne, zagłuszające się informacje: policja o tym, żeby nie łamać prawa, że osoby postronne mają opuścić zgromadzenie i coś o rozwiązaniu zgromadzenia, a organizatorzy, by odsunąć się od policji i żeby się nie rozchodzić. W pewnym momencie policja oznajmiła, że użyje przymusu bezpośredniego, po czym od razu zaczęła używać gazu łzawiącego. Tak zacnie sobie radzili z tym gazem, że momentalnie moje otoczenie zaczęło się krztusić, płakać i smarkać - gaz dotarł aż do nas. Na poniższym zdjęciu przedstawiam przekrój bandziorów mnie otaczających:

Jakość jest nędzna, bo takiż jest mój aparat. Prawda, że mordy zakazane? ;)
Policja jeszcze kilka razy uraczyła nas "zapachami", za każdym razem spychając zgromadzenie dalej od ulicy Hożej, gdzie ponoć były jakieś zamieszki. Z tym zamieszkami to śmieszna sprawa. Otóż, nie było powodu by zaistniały jakiekolwiek zamieszki - marsz nie miał przeciwników, był (oprócz pirotechniki) całkiem pokojowy i spokojny. A tu nagle, ni z tego ni z owego - na naszej trasie stoi policja i zaczyna swoje działania "prewencyjne". Jak dla mnie to było działanie wybitnie prowokacyjne, bo po co oni tam, na trasie marszu, stali? Zwłaszcza, że potem już nigdzie sił "porządkowych" nie uświadczyłem...

Po godzinie stania, gdy sporo uczestników już się rozeszła (choć większość, chwała im, pozostała) nagle marsz ruszył. Całkiem żwawo, bez przestojów ruszyliśmy Marszałkowską w stronę Placu na Rozdrożu. Oczywiście, nie obyło się bez kontrowersji. W pewnym momencie zza policyjnego kordonu, przy bocznej uliczce, wyskoczyła grupa na czarno ubranych typów w kaskach, którzy podbiegli do tłumu i wyciągnęli z niego kompletnie LOSOWYCH uczestników. Poważnie, niczym nie wyróżniających się, nic złego nie robiących, zwykłych manifestantów. Przez chwilę poczułem się jak w Warszawie, w trakcie okupacji... Na szczęście akcja nie była tak cicha i niezauważalna jak by ci tajniacy chcieli, tłum zaczął skandować "pro-wo-ka-cja" i palcami wytykać "facetów w czerni", co być może sprawiło, że więcej takich sytuacji potem nie zauważyłem. Nie mniej jednak, takie łapanki były skandaliczne - przestałem się dziwić liczbie 130 zatrzymanych przez policję. Takie akcje pozwoliły statystykę "ulepszyć".

Po dojściu do Pl. na Rozdrożu organizatorzy się wykazali, i w celu uniknięcia zeszłorocznych problemów skierowali ludzi do Agrykoli, gdzie była scena i dalsza część zgromadzenia - zakończenie marszu i przemówienia.

Szczerze mówiąc, mam mieszane uczucia co do Marszu. Z jednej strony - piękna inicjatywa, a z drugiej - za dużo hołoty. Używając tego pojęcia mam na myśli tych wszystkich zamaskowanych dupków, rzucających petardy i nadmiernie świecących i smrodzących racami. Uważam, że ludzi bojących się pokazać swoje gęby należy natychmiast wywalać z takich imprez, by nie psuli ich klimatu.
Druga rzecz, która mnie drażniła, to opóźnienie w rozpoczęciu przemarszu. Nie wiem czy były spowodowane chęcią pogadania sobie przez megafon, ale były wybitnie niepoważne. Marsz o 15 znaczy, że jak jest godzina 15 to ruszamy.
Mimo tego, jeżeli coś mi nie wypadnie w przyszłym roku, to chętnie się znów wyprawię. Obawiam się, że nie ma konkurencji dla tej imprezy. ;)
Na wojnę nie idziesz po to by zginąć za ojczyznę, tylko po to by jakiś inny biedny skurczybyk zginął za swoją.
George Patton

Marcz

  • Stowarzyszenie
  • Wiadomości: 206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Marsz Niepodległości 2012
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 12, 2012, 23:26:24 pm »
Proszę, proszę co się dzieje w Polsce podczas takich uroczystości...

http://www.youtube.com/watch?v=P3L4XOfY4-M&noredirect=1

ZX_W1

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 390
Odp: Marsz Niepodległości 2012
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 13, 2012, 10:06:06 am »
Byliśmy z kumplami na początku, w centrum pod PKiN. Wszyscy dopiero zaczęli się zbierać, ekipy warszawskie, przyszły rzeszowska, świętokrzyska, potem nawet jakaś grupa z Węgier. Z tego co wiem byli to nacjonaliści węgierscy którzy chcieli nas wspomóc. Potem doszedł jeszcze klub GP z lubelskiego. Policji oczywiście sporo w całej stolicy, pod Pałacem też. To było ok 13-14, potem przyglądaliśmy sie z boku i postanowiliśmy wrócić. Niestety znowu potem doszło do awantur.