Autor Wątek: Czy 70 lat po „Rzezi na Wołyniu” społeczeństwo polskie musi pozwalać na......  (Przeczytany 1300 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

LWÓW1939

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 591
  • Płeć: Mężczyzna
Czy 70 lat po „Rzezi na Wołyniu” społeczeństwo polskie musi pozwalać na istnienie tak silnego lobby ukraińskiego????
 
Jest rzeczą zastanawiającą, dlaczego w Polsce jest tak silne lobby ukraińskie nacjonalistyczne, zmierzające do narzucenia całemu społeczeństwu polskiemu swojej wersji historii stosunków polsko – ukraińskich, wygodnej dla nacjonalistów ukraińskich gloryfikujących UPA. Na to duży wpływ mają Ukraińcy ze Związku Ukraińców w Polsce, Ukraińcy będący na stanowiskach kierowniczych w instytucjach rządowych, samorządowych, instytucjach badawczych (historycznych), zasiadający w parlamencie, publicyści, oraz występujący jako doradcy przedstawiciele rządu i prezydenta. Oczywiście znaczna część Polaków nie przyznaje się publicznie do przynależności, lub pochodzenia ukraińskiego. W Polsce jest obecnie ok. 25 tys. Ukraińców i 5 tys. Łemków. Jednak można odnieść wrażenie że istnieje nadreprezentacja Ukraińców na stanowiskach decyzyjnych w stosunku do ich faktycznej liczebności. Taką ocenę sytuacji przedstawił w 20011 r Stanisław Woczeja w artykule „Tupet „Ukraińca” dr Grzegorza Motyki”  (http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/page90.php ) Autor zadał też na wstępie pytanie: „Czy G. Motyka jest wykonawcą ściśle tajnej instrukcji – uchwały z dn. 22 czerwca 1990r. Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów?”

W roku kiedy przypada 70 rocznica „Rzezi na Wołyniu” a dokładniej rozpoczęcia ludobójstwa , wyraźnie widać trafność tej oceny. Gdziekolwiek i ktokolwiek zacznie mówić o tej rocznicy jest już G. Motyka i P.Tyma prezes Mniejszości Ukraińskiej, nie wspomnę o R. Droździe który bardzo martwi się o stosunki między Polską i Ukrainą. Rodzi się pytanie kto tu obchodzi tą rocznicę i dlaczego? W sejmie przygotowuje się z tej okazji stosowną uchwałę w której jak podają media poza PO i Ruchem Palikota wszyscy są zgodni co do zapisu o „Ludobójstwie dokonanym na Polakach przez nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA”. Oczywiście i tu pojawiają się w/w ze swoimi opiniami. Pytanie z jakiej racji? Tu znów przytoczę co napisał Stanisław Woczeja „Jeżeli jakieś tragiczne wydarzenia np. rzeź ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej są ludobójstwem, to owe słowo powinno być w sposób częsty używane, bez oglądania się na zgodę Ukraińców, gdyż nigdy ich nie przekonamy do naszych racji. Czy np. Żydzi, Ormianie przed użyciem słowa ludobójstwo występowali do sprawców zbrodni o zaakceptowanie tej nazwy? Oczywiście nie. Zbrodnia jest przecież zawsze zbrodnią i trzeba ją nazywać po imieniu. W tym przypadku jest też ludobójstwem.”  6 czerwca w Gdańsku na wniosek środowisk kresowych i patriotycznych odbyły się uroczystości ku czci ofiar ukraińskiego ludobójstwa, zorganizowane przez władze samorządowe. Jak podaje KAI jah / Gdańsk : Po Mszy św. przy pomniku Pamięci Polaków mieszkających na Wołyniu spotkali się kresowianie, kombatanci, mieszkańcy Trójmiasta i licznie zgromadzona młodzież szkolna ze sztandarami. - Wielu z nas pochodzi z kresów II Rzeczpospolitej, dlatego dla nas pamięć o wydarzeniach na Wołyniu jest szczególnie ważna. Nie chodzi o to, by rozdrapywać rany, ale by bronić prawdy i pamięci jako przestrogi dla kolejnych pokoleń. Przy takiej skali okrucieństwa trudno rozmawiać o pojednaniu. Spójrzmy na te historyczne fakty w duchu miłości, o którym w liście pisali biskupi obu narodów - apelował Paweł Adamowicz. - Ofiara złożona na Wołyniu jest święta i nietykalna. Z tego miejsca wołam do Ukraińców: stańcie w prawdzie, bo bez niej oficjalnie deklarowana przyjaźń na poziomie prezydentów, premierów, rządów jest nic nie znaczącym świadectwem, które waży tyle co garść puchu puszczonego na wiatr - powiedziała Dorota Arciszewska-Mielewczyk, posłanka PiS. Niestety nie było tam Gdańskiego Oddziału IPN. Zaskakujące zjawisko Gdański IPN włączył się czynnie w projekt: „Polacy i Ukraińcy „70 lat po tragedii wołyńskiej” organizowanego 13-14 czerwca br. przez Nadbałtyckie Centrum Kultury ( czytaj lobby ukraińskie pod płaszczykiem instytucji kulturalnych) w Gdańsku. Niezmiernie dziwi nas fakt, że  obchodząc 70 rocznicę wołyńskiej „krwawej niedzieli” Państwo podjęliście współpracę z takimi instytucjami, jak  Akademia Pomorska w Słupsku oraz  Ukraińskie Towarzystwo Historyczne, gdyż znane są one z publicznych wystąpień  usprawiedliwiających ludobójstwo ukraińskie i jego sprawców, a także wielokrotnie atakujące świadków zbrodni i dokonujące manipulacji faktami  historycznymi. Napisała w liście otwartym do marszałka woj. Pomorskiego :Aleksandra Żórawska-Wiceprezes Zarządu Fundacji Pomorska Inicjatywa Kresowa. Za tym protestem popłynęły liczne protesty z całego kraju od środowisk kresowych i patriotycznych. Dyskusja trwa - od nas zależy jaki nadamy jej ton. Piszą już na samym swojego programu organizatorzy, czyli Roman Drozd (pierwsze skrzypce). Rodzi się pytanie czy piszący mieli na myśli : „ściśle tajną instrukcję – uchwały z dn. 22 czerwca 1990r. Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów?” Towarzystwo jakie tam zostało ściągnięte, czyli między innymi: G. Motyka, B. Berdychowska, M. Czech i o parodio P. Tyma o innych gościach nie wspomnę, wyraźnie wskazuje „jaki będzie ton debaty”. „Kwiatki do kożucha ”w postaci zaproszonych gości K. Dębskiego i L. Popka niestety nie są wstanie przykryć prawdziwych intencji organizatorów.  Roman Drozd pisze :” Wspomnienia uciekinierów z Wołynia, z Podola i Galicji Wschodniej, szczęśliwie ocalałych z „rzezi”, w znacznie większym stopniu niż utwory literackie, kształtowały i dotychczas jeszcze kształtują najżywsze współcześnie mity polskie……. Jakie mity ? Relacje świadków są dowodami w sprawie i żaden bełkot tego nie zmieni. R. Drozd  pisze, że „Prawda świadka jest niewątpliwe ważna, godna szacunku i pamięci, ale bywa też niebezpieczna, gdy zaślepia ją nienawiść, chęć odwetu, obciążanie narodu zbiorową odpowiedzialnością.” W tym miejscu wyraźnie ujawnia się obłuda piszącego te słowa, bo tym świadkom od lat chodzi tylko: „o prawdę i pamięć”. Nie ma już dawno na kim się mścić a wspomnienia o sprawiedliwych Ukraińcach którzy z narażeniem własnego życia ratowali Polaków jest wyraźnym zaprzeczeniem dalszego absurdu zawartego w tej wypowiedzi. Potępienie zbrodniarzy z OUN-UPA nijak nie ma się do odpowiedzialności zbiorowej całego narodu. Zbrodniarzami byli nacjonaliści ukraińscy, adres jest wyraźny. Tyle tylko, że R. Drozd autor książki „ Ukraińska Armia Powstańcza” cały czas zmierza do stworzenia fałszywego obrazu działania tej zbrodniczej formacji. Tu pana Drozda boli i dlatego obraża świadków mordów bezbronnej ludności pomówieniami jak p/w cytowane. A wracając do „mitów” to właśnie osoby pokroju R. Drozda tworzą je by wyprzeć z pamięci społeczeństwa polskiego fakt „ludobójstwa Polaków przez nacjonalistów z OUN-UPA na Wołyniu i Kresach Południowo Wschodnich”. Wcześniej czy później tworzenie tych mitów zemści się na ich twórcach, czego mamy dowody w bardzo świeżej historii. Zarówno Stalin jak i aparat propagandy Hitlera stosowały podobną metodę, że „ tysiąc razy powiedziane kłamstwo staje się prawdą”. Niestety to nadal pozostaje wg terminologii ks. Kirschnera , tylko „gówno prawdą”. Prezentowanie filmu: „Przebaczenie”  za który Arnold dostała naganę od komisji etyki TVP wyraźnie wskazuje jaki „ton” chcą nadać  organizatorzy projektu:„tendencyjny” i „antypolski” . Lobby ukraińskich nacjonalistów jak widać może wiele. Nie bez przyczyny oczywiście dokonano spędu wszystkich tych co od dawna fałszują naszą narodową historię. Zarówno to co dzieje się w Gdańsku, Przemyślu i będzie działo niebawem w Warszawie oraz innych miastach ma na celu zdyskredytowanie obchodów 70 tej rocznicy ludobójstwa na Wołyniu. Przypomnę cytowaną ocenę sytuacji przez S. Woczeję: Na to duży wpływ mają Ukraińcy ze Związku Ukraińców w Polsce, Ukraińcy będący na stanowiskach kierowniczych w instytucjach rządowych, samorządowych, instytucjach badawczych (historycznych), zasiadający w parlamencie, publicyści, oraz występujący jako doradcy przedstawiciele rządu i prezydenta. To dlatego wnioski klubów parlamentarnych ( w tym cztery prawie jedno brzmiące ) dotyczące ustanowienia dnia „11 Lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian” przeleżały rok w szufladach sejmu, a teraz robi się z nich potworka nie mającego nic wspólnego z głównym założeniem. Jeżeli w tym roku SEJM RP nie stanie na wysokości zadania i rozczaruje jeszcze żyjących świadków „ludobójstwa Polaków na Kresach” to komentarz jest krótki „hańba”.  Niestety będzie to dowodziło , że lobby ukraińskich nacjonalistów za pieniądze polskiego podatnika uniemożliwiło godnie uczcić 70 rocznicę martyrologii narodu polskiego na Kresach.                    Wpisany przez Jan Wołyński   
Wciąż ta sama na sercu troska:Że tam gdzieś zostały trzy ziemie:Wileńska,Wołyńska i Lwowska.Jak w  nowych Księgach Pielgrzymstwa,.Genesis naszego tułactwa:Trzy ziemie, trzy ofiary największego na świecie łajdactwa