Autor Wątek: Goralenvolk. Nazistowski "naród" w Polsce  (Przeczytany 1526 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

LWÓW1939

  • Czytelnik
  • Wiadomości: 591
  • Płeć: Mężczyzna
Goralenvolk. Nazistowski "naród" w Polsce
« dnia: Listopad 25, 2013, 17:12:54 pm »
    Goralenvolk. Nazistowski "naród" w Polsce

Polacy chwalą się, że w czasie II wojny światowej w żaden sposób kolaborowali z nazistami. Mało kto pamięta o niechlubnej współpracy górali z okupantem i co z niej wynikało. Przedstawiamy nieznaną historię "państwa" góralskiego.
Wacław Krzeptowski wita się z Hansem Frankiem /Narodowe Archiwum Cyfrowe /materiały prasowe
Dzieje Podhala pełne są wydarzeń bohaterskich, począwszy od działalności kurierów po walki całych oddziałów partyzanckich. Jednak mimo tych jasnych i jakże chwalebnych epizodów, pojawiły się również bardzo mroczne wydarzenia, które rzucają cień na historię polskich górali.

Wojska III Rzeszy zajęły Podhale już na początku działań wojennych - 2 września cały teren Tatr był pod panowaniem Niemców. Początkowo istniał pomysł, aby te tereny, podobnie jak Orawę i Spisz przekazać Słowacji rządzonej przez księdza Tiso, jednak ostatecznie pozostały one pod kontrolą Niemców i współpracujących z nimi członków Goralenvolku.

Górale obok Kaszubów i Ślązaków mieli być wydzieleni z narodu polskiego i być podstawą do udowodnienia istnienia wschodnich aryjczyków. Działania te miały swój początek jeszcze przed wybuchem wojny i miały udowodnić istnienie narodu o korzeniach germańskich, którego kształtowanie się miało początek w średniowieczu, w okresie wędrówek ludów po XII- i XIII-wiecznych wojnach.
O germańskim rodowodzie miała świadczyć odmienność kulturowa, językowa, a także nazwy miejscowości o niemieckim brzmieniu - Frydman, czy Grywałd. Mieszkańcy Tatr mieli od Polaków różnić się typem rasowym, który niemieccy naukowcy nazwali dynarskim. W tę retorykę znakomicie wpisał się jeden z przywódców góralskich i chłopskich okresu międzywojennego - Wacław Krzeptowski.
Chłop z krwi i kości

Wacław Krzeptowski przed wojną był działaczem Stronnictwa Ludowego, przewodniczącym Zarządu Powiatowego SL w Nowym Targu, a co najważniejsze wielkim przeciwnikiem sanacji i władzy totalitarnej. Z drugiej strony odrzucał głoszoną przez SL odrębność Kościoła od państwa i chęć demilitaryzacji państwa. W późniejszym okresie wręcz zachęcał młodych górali do wstępowania do góralskiego batalionu SS.

Krzeptowski jeszcze przed wybuchem wojny utrzymywał kontakty z kapitanem rezerwy WP Witalisem Wiederem, który był niemieckim agentem działającym w Czechosłowacji i w Polsce. Co więcej, razem organizowali pielgrzymkę górali na Jasną Górę specjalnym pociągiem wynajętym przez niemiecki wywiad. Na pielgrzymkę wybrali się najważniejsi działacze Stronnictwa Ludowego na Podhalu i przyszli działacze Goralenvolku - Józef Cukier, Andrzej i Stefan Krzeptowscy, a także dr Henryk Szatkowski.

Już po zakończeniu działań wojennych w Polsce - 4 listopada 1939 roku - Krzeptowskiego w Zakopanem odwiedził Otto Wächter, szef okupacyjnego dystryktu krakowskiego. W czasie wizyty zaproponował Krzeptowskiemu, aby jako przedstawiciel narodu góralskiego uczestniczył w uroczystości objęcia przez Hansa Franka stanowiska gubernatora Generalnego Gubernatorstwa.

7 listopada na Wawelu udekorowanym flagami ze swastyką wśród niemieckich dostojników znalazła się delegacja polskich górali. Wacław Krzeptowski odczytał przemówienie przygotowane przez Wiedera, które dzień później publikowały wszystkie polskojęzyczne gazety wydawane przez Niemców w Polsce. W kraju, jak i za granicą obecność góralskiej delegacji na Wawelu przyjęto z oburzeniem i z pogardą określono "hołdem krakowskim".
Pięć dni później w Zakopanem przed bramą FIS udekorowaną nazistowskimi flagami ze swastykami Krzeptowski z Szatkowskim witali Hansa Franka, który przyjechał wyrazić swoje poparcie dla samostanowienia górali na tych terenach. Krzeptowski dziękował Niemcowi za "oswobodzenie górali od ucisku władz polskich", a Frank zapewniał, że "rząd Rzeszy Niemieckiej zawsze dbał o dobro swych mniejszości" i, że "zakończyły się czasy prześladowania górali".

W tym czasie dr Henryk Szatkowski opracował i wygłosił memoriał postulujący uznanie odrębności narodowej górali i utworzenie odrębnej administracji. Już wkrótce na podstawie ustaleń z Frankiem odtworzono przedwojenny Związek Górali i przekształcenie go w Goralenverein. Organizacja ta zajęła się tworzeniem ludowych szkół powszechnych, szkoły zawodowej i klubu sportowego. Wszędzie tam miał panować duch narodowego socjalizmu.
Oświęcimski czyściec

Działaniom Krzeptowskiego sprzeciwiali się przedwojenny działacze Związku Góralskiego, którzy nie chcieli reaktywacji organizacji, twierdząc że byłaby ona niezgodna z prawem. Wkrótce najgłośniejsi przeciwnicy szefa Goralenvolku znaleźli się w obozie zagłady w Oświęcimiu. Współpraca z Niemcami zaczęła zataczać coraz większe kręgi.

Jej wyrazem było wydane przez Hansa Franka zezwolenie na posiadanie odbiorników radiowych przez mieszkańców Podhala. W innych częściach Generalnego Gubernatorstwa za ich posiadanie groziła kara śmierci. Wkrótce nastąpiło kolejne ważne wydarzenie - Zakopane odwiedził Heinrich Himmler, z którym rozmawiano o uwolnieniu z niewoli górali. Zwolniono jednak tylko około 200 osób spośród ponad 5 tysięcy, które poddały się Wehrmachtowi w 1939 roku.
W czerwcu 1940 roku w powiecie nowotarskim Niemcy przeprowadzili spis powszechny. Mieszkańcy Podhala mogli wybrać narodowość niemiecką, żydowską, ukraińską i góralską. Większość mieszkańców wybrała opcję Polak lub polski góral, którą statystycy zinterpretowali jako narodowość góralska.
W tym też czasie zaczęto kłaść podwaliny pod organizację samorządową, która miała pełnić funkcję rządu góralskiego. Po długich pracach w 1941 roku został powołany do życia Komitet Góralski, który miał odpowiadać za współpracę z szefostwem GG, politykę socjalną, edukację i zaopatrzenie. Na czele Komitetu stanął Krzeptowski, a jego zastępcą został Cukier. Opracowano również flagę gdzie obok sylwetek gór była swastyka. Ku rozczarowaniu działaczy nie została ona zaakceptowana przez Niemców.

Wraz z powstaniem komitetu zaszła potrzeba wymiany dowodów osobistych na nowe kenkarty z dużą literą G na okładce. Politycy prowadzili szeroką akcję informacyjną nakłaniając mieszkańców do przyjęcia góralskiego "obywatelstwa". Szacuje się, że kartę z literą G przyjęło do 30 tysięcy osób, głównie w podhalańskich miastach - Zakopanem, Nowym Targu i Rabce.
Heinrich Himmler na Krupówkach w otoczeniu działaczy góralskich /Narodowe Archiwum Cyfrowe /materiały prasowe
Komitet Góralski, wzorując się na innych narodach kolaborujących z Niemcami, a głównie na Ukraińcach, dążyli do stworzenia ochotniczego oddziału wojskowego, który byłby podporządkowany SS. Zaczęto prowadzić akcję agitacyjną za wstąpieniem do "sojuszniczej armii".
Zgłosiło się około 300 ochotników, których wysłano do obozu szkoleniowego na Lubelszczyźnie. Po drodze wielu jednak zbiegło, a inni pobili się z kwaterującymi w obozie Ukraińcami i zostali wywiezieni na roboty do Rzeszy. Podobnie stało się z tymi, którzy zbiegli zrozumiawszy swój błąd. Jedynie kilkunastu górali zostało w Waffen SS.
Upadek "państwa" góralskiego
W 1944 roku działalność Komitetu Góralskiego została praktycznie zatrzymana. Zbliżające się oddziały Armii Czerwonej i partyzanci Armii Krajowej skutecznie sparaliżowały działalność kolaborantów. Jesienią tego roku 1 Pułk Strzelców Podhalańskich AK przeprowadził swoiste polowanie na zdrajców.

Krzeptowski pozbawiony ochrony SS uciekł w góry, gdzie przez kilka tygodni mieszkał w szałasie na Polanie na Stołach, a później zszedł w doliny i został pojmany na Krzeptówkach przez oddział AK Kurniawa a ostatecznie powieszony za zdradę 20 stycznia 1945 roku.
Inni przywódcy "państwa" uciekli do Niemiec, gdzie ślad po nich zaginął. W Tatrach ostał się jedynie Józef Cukier, który został skazany na 15 lat więzienia. W jego obronie stanęli mieszkańcy Zakopanego, w tym miejscowi Żydzi, których ratował. Dzięki temu uniknął stryczka i spokojnie do śmierci mógł mieszkać w górach.
Goralenvolk był największą formą kolaboracji na ziemiach polskich. Ten zapomniany epizod kładzie cień na heroicznych działaniach ludzi gór w czasie drugiej wojny światowej. Warto jednak podkreślić, że jego istnienie było głównie propagandowym sukcesem, gdyż większość górali nie przyłączyła się do działań liderów Komitetu Góralskiego.
Hans Frank (po lewej) z Wacławem Krzeptowskim (w środku) /Narodowe Archiwum Cyfrowe /materiały prasowe

Sławek Zagórski

Źródła:

J. Kasperek; "Podhale w latach wojny i okupacji niemieckiej 1939-1945"; Warszawa 1990
J. Berghauzen; "Krzeptowski Wacław Jan (1897-1945); (w:) Polski Słownik Biograficzny"; t. 15
A. Filar; "U podnóża Tatr 1939-1945. Podhale i Sądecczyzna w walce z okupantem"; Warszawa 1985
W. Szatkowski; "Goralenvolk. Historia zdrady"; Kraków 2012


Czytaj więcej na http://facet.interia.pl/obyczaje/historia/news-goralenvolk-nazistowski-narod-w-polsce,nId,1063648?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Wciąż ta sama na sercu troska:Że tam gdzieś zostały trzy ziemie:Wileńska,Wołyńska i Lwowska.Jak w  nowych Księgach Pielgrzymstwa,.Genesis naszego tułactwa:Trzy ziemie, trzy ofiary największego na świecie łajdactwa